środa, 14 lutego 2018

U pediatry



          Moja mała Julka rozchorowała się w tym tygodniu. Było to właściwie do przewidzenia, ponieważ w przedszkolu panuje paskudny wirus i wiele dzieci jest chorych. Wczoraj mieliśmy umówioną wizytę u naszego pediatry. Niestety przed gabinetem lekarza tłoczyli się w kolejce inni mali pacjenci z rodzicami. Julka, chora i marudna nie chciała nawet słyszeć o czekaniu w kolejce ale razem z żoną wyjaśniliśmy jej, że z chorobą nie ma żartów i że musi zobaczyć ją pan doktor. Julka po godzinie czekania była już tak znudzona, że się rozpłakała. Wtedy moja żona przypomniała sobie, że ma w torebce karty Piotrusia z bajki „Gdzie jest Dory”. Julcia uwielbia tą grę i bajkę o przygodach rybki Dory również. Gra Trefla Gdzie jest Dory pomogła nam przetrwać kolejną godzinę w oczekiwaniu na wizytę. Córka ożywiła się trochę grając raz z żoną raz ze mną. Potem wykorzystaliśmy karty Piotrusia do zabawy w memo i nawet nie obejrzeliśmy się jak zostaliśmy poproszeni do gabinetu.
          U Julii zdiagnozowano ostrą infekcję wirusową górnych dróg oddechowych, co oznaczało tydzień zwolnienia z zajęć lekcyjnych. Pomyślałem że dobrze, że mamy Piotrusia Gdzie Jest Dory ponieważ córka przez ten tydzień zdąży się jeszcze nieźle wynudzić. W ciągu tego tygodnia kiedy musiałem wziąć urlop chorobowy w pracy, ponieważ żona miała u siebie w firmie do zrealizowania bardzo ważny projekt jeszcze nie raz grałem z małą w Piotrusia. To taka prosta i stara gra ale ciągle podoba się dzieciom i na przestrzeni lat nie wyszła ciągle z mody. Trefl dostosowuje wygląd kart do panujących trendów i tworzy karty z najpopularniejszych w danym okresie bajek ale sama idea gry pozostaje wciąż niezmienna. I tu może właśnie tkwi fenomen Piotrusia – w dobie gier komputerowych internetu miło jest czasem wrócić do klasyków takich jak warcaby, Chińczyk czy Piotruś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz