Kilka dni temu odwiedziła nas córka z wnuczkiem. Olaf
niedawno skończył siedem lat. Ucieszyliśmy się z małżonką z tej wizyty, gdyż
córka od trzech lat mieszka w miejscowości oddalonej od nas o ponad sto
kilometrów. Z uwagi na sporą odległość widujemy się więc stosunkowo rzadko.
Przyjechała poprosić nas o zaopiekowanie się Olafem przez kilka dni, gdyż czekało
ją niespodziewane szkolenie zawodowe, a tata Olafa jeszcze nie wrócił z podróży
służbowej. Chętnie zgodziliśmy się z małżonką na tę prośbę. Mieliśmy nadzieję,
że uda nam się nawiązać z Olafem jeszcze bliższą więź . Jest to nasz jedyny
wnuczek, ale zawsze był bardzo wstydliwy i nieufny, nawet w stosunku do
najbliższych. Olaf jeszcze nie wiedział, że spędzi u nas kilka dni. Był bardzo
związany emocjonalnie z mamą i rozstanie, nawet na tak krótki okres czasu,
mogło być dla niego szokiem. Postanowiliśmy wspólnie, że córka zostanie u nas
przez weekend i dopiero w niedzielę, gdy Olaf zaśnie wróci do domu, by nad
ranem być w pracy. Tak też uczyniliśmy. W niedzielę zabraliśmy małego na długi
spacer po lesie. Do domu wróciliśmy niemal wieczorem . Olaf był tak zmęczony,
że zaraz po kolacji, przebrał się w pidżamkę i poszedł spać. Córka pożegnała
się z nami i ruszyła w drogę. Z samego ranka wnuczek zaczął zaglądać do
wszystkich pokoi w poszukiwaniu mamy. Powiedzieliśmy mu, że dostała pilny
telefon z pracy i szybko musiała wracać, ale z pewnością niebawem wróci. Olaf
wpadł w histerię, którą ciężko nam było opanować. Postanowiłem zabrać małego na
zakupy. Niechętnie wsiadał do samochodu. Pojechaliśmy do sklepu z zabawkami i
oświadczyłem mu , że może sobie wybrać to na co ma ochotę. Olaf troszkę się
rozweselił i poprosił o nowość firmy Trefl karty do gry Frog King. Widząc cień
radości na jego buzi , bez wahania wyciągnąłem portfel. Wracając z
powrotem wstąpiliśmy jeszcze do sklepu,
by kupić troszkę słodkości. Po przyjeździe do domu Olaf przytulił mnie i podziękował
za wyjątkowo zabawne karty Frog King i chwilę potem radośnie zaproponował
wspólną zabawę. Kryzys został zażegnany.
środa, 13 grudnia 2017
poniedziałek, 11 grudnia 2017
Urodziny Michała
Odkąd sięgnę pamięcią mój wnuczek uwielbiał wszelkiego
rodzaju gry planszowe. Wszelkie imprezy okolicznościowe, takie jak urodziny,
imieniny, gwiazdka czy też Dzień Dziecka nie mogły obyć się bez prezentu w
postaci jakiejś najnowszej gry. Miało to swoje zalety, bo z góry było wiadomo,
co Michałkowi kupić. Pasją tą zaraził go mój brat, który, gdy tylko miał okazję
grał z wnuczkiem w warcaby, Chińczyka
i inne tego typu historyczne planszówki. Tak zaczęła się ta jego życiowa
przygoda. Kilka dni temu wnuczek obchodził swoje siedemnaste urodziny i choć
zdecydowana większość jego kolegów woli spędzać czas przed komputerem czy też
konsolą, on pozostał wiernym swoim zainteresowaniom. Nie oznacza to jednak, że
wcale nie interesuje się rozrywkami swoich rówieśników. Jednak, znalezienie
kompana w podobnym
wieku o podobnych upodobaniach w dzisiejszych czasach graniczyło z cudem. Kilka lat temu całkiem
przypadkiem dowiedziałem się , że w
naszym mieście funkcjonuje niewielki Klub Miłośników Gier Planszowych. Zabrałem
tam Michała. Był zachwycony. Od tamtej pory raz w tygodniu w sobotę wnuczek
udaje się na spotkanie, podczas którego mali i więksi pasjonaci mają okazję nie
tylko wymienić się informacjami na temat wszelkich nowości, ale również zagrać
z innymi fascynatami tego typu rozrywki. W ostatnie wakacje Michał dostał rewelacyjną
grę planszową firmy Trefl. To była pozycja, która przypadła do gustu całej naszej
rodzince. Czasem podczas spotkań rodzinnych, rozgrywamy małą partyjkę. Przed
urodzinami pomyślałem więc o zakupie gry podobnej do niej. Jak się jednak
okazało firma Trefl wypuściła najnowszy swój wyrób, grę planszową Kolejka.
Niewiele się zastanawiając kupiłem upominek. Przyjęcie urodzinowe zaplanowała
córka w sobotnie popołudnie. Zapakowałem pieczołowicie mój prezent zadowolony
pojechałem złożyć życzenia jubilatowi. Michał dobrze wiedział, że dostanie ode
mnie jakąś grę planszową, ale gdy odpakował prezent i zobaczył, że to najnowszy
produkt firmy Trefl gra Kolejka, podskoczył z zachwytu.Był przeszczęśliwy, bo o
tej grze słyszał w klubie, a ja cieszyłem się, że upominek przypadł mu do gustu.
środa, 6 grudnia 2017
Znajda
Kilka dni temu moja wnuczka przyniosła do domu szczeniaczka,
którego znalazła podczas zabawy z koleżankami w krzakach nieopodal naszego
garażu. Piesek był wystraszony i strasznie słaby. Ktoś widocznie próbował się
go pozbyć, gdyż biedne stworzenie, zapakowane zostało w torbę i porzucone. Na
całe szczęście dziewczynki usłyszały cichutkie skomlenie i uratowały maleństwo przed śmiercią w
męczarniach. Oczywiście moja wnuczka Kamilka chciała zostawić szczeniaka w domu. Córka jednak nie wyraziła na
to zgody. Postanowiła , że piesek
zostanie u nas do czasu znalezienia dla niego nowego domu. Kamilka nie
odstępowała go na krok. Karmiła go i poiła i tuliła z całych sił. Daliśmy
ogłoszenie do lokalnej gazety. Jeden z
dziennikarzy zainteresował się sprawą szczeniaczka i kilka dni później ukazał
się wzruszający artykuł o
naszej znajdzie. Na odzew nie trzeba było długo czekać. Tego samego dnia
zadzwoniła młoda kobieta, która chciała się zaopiekować maleństwem. Wieczorem
szczeniaczek znalazł się już w swoim nowym domu. Kamilka była w rozpaczy. Przez
te kilka dni zdążyła się bardzo przywiązać do pieska. Rozumiałem ją i było mi
żal patrzeć na jej cierpienie. Z samego rana zabrałem Kamilę na zakupy.
Weszliśmy do sklepu z zabawkami i zawarliśmy układ, że może wybrać sobie
dowolną zabawkę, ale koniec z lamentem. Widać było, że jest jej ciężko, ale
perspektywa otrzymania prezentu rozwiała wątpliwości. Zresztą dobrze wiedziała,
że szczeniaczek i tak już do niej nie wróci, bo ma nowy domek i zapewne
kochających właścicieli. Kamilka zażyczyła sobie Annę i Elsę puzzle Glam. To
jej ulubione postacie bajkowe, więc wybór wcale mnie nie zdziwił. Wróciliśmy do
domu. Kamilka była już w dużo lepszym nastroju. Babcia nałożyła nam pysznej
szarlotki, a my wspólnie zasiedliśmy do składania układanki. Po chwili rozległ
się dzwonek do drzwi. Odwiedziła nas kobieta, która zaopiekowała się
szczeniaczkiem i wręczyła Kamilce ogromną czekoladę i pamiątkowe zdjęcie naszej
znajdy. Wnuczka była szczęśliwa i choć było jej żal, że szczeniaczek nie może z
nami zostać, to jednak ucieszyła się , że znalazł dobrego właściciela. Gdy
skończyliśmy układać Annę i Elsę puzzle glam, pobiegła do swojego pokoiku, by
zawiesić na ścianie nad łóżeczkiem zdjęcie szczeniaczka.
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Siostrzeniec
Kilka dni temu zawitała do nas z wizytą moja siostra Magda. Cieszyłem się niezmiernie
na te odwiedziny, gdyż zawsze byliśmy ze sobą bardzo zżyci. Wprawdzie mieliśmy
jeszcze troje rodzeństwa, ale ja i Magda zawsze trzymaliśmy się razem. Byliśmy
najmłodsi w rodzinie i troszkę rozpieszczeni. Kilka lat temu Magda wyszła za
mąż i wyjechała na drugi kraniec Polski.
Spotykaliśmy się więc raz albo dwa do roku, zazwyczaj przy okazji świąt. Tym
razem jednak była to zupełnie niespodziewana wizyta. Magda miała jakieś ważne
sprawy do załatwienia w naszej okolicy. Ku uciesze naszej rodziny, przyjechała
ze swoim dwuletnim synkiem Olafem. Mieszkaliśmy z małżonką i dwójką naszych urwisów w dużym
jednorodzinnym domu, a na piętrze mieliśmy do dyspozycji niespodziewanych
gości, dwa małe pokoiki. O wizycie siostry dowiedziałem się kilka dni
wcześniej. Postanowiliśmy z małżonką kupić malutkiemu Olafowi jakiś upominek.
Właściwie to przerzuciłem ten ciężar na barki mojej cudownej małżonki, bo
wiedziałem, że wybór odpowiedniego prezentu nie sprawi jej najmniejszego
problemu. I rzeczywiście tak się stało. Do domu wróciła z miną zwyciężczyni i
pokazała mi swój zakup. Był to produkt firmy Trefl 1,2,3 Liczysz Ty, a
mianowicie liczydło wykonane z naturalnego, jasnego drewna. Początkowo troszkę
się skrzywiłem, ale żona uświadomiła mnie, że jest to zabawka ogólnorozwojowa,
doskonała do nauki cyfr od najmłodszych lat. Magda zawitała do nas w czwartek
po południu i miała zostać do niedzieli. Na te okazję wzięliśmy sobie z żoną
urlop w piątek, by pomóc Magdzie w
opiece nad maluszkiem. Ona tymczasem mogła załatwić sobie swoje sprawy
osobiste, które ściągnęły ją na te kilka dni w nasze strony. Olafek od naszego
ostatniego spotkania, a było to ponad pół roku temu, bardzo się zmienił. W tym
wieku dzieci rozwijają się w błyskawicznym tempie. W piątek z samego rana Magda zostawiła
synka pod naszą opieką. Początkowo płakał za mamą, ale z pomocą przyszło nam
liczydło 1,2,3, Liczysz Ty i kryzys został zażegnany. Weekend spędziliśmy na
rozmowach i spacerach, a w poniedziałkowy ranek nadszedł czas pożegnania. Na całe szczęście za kilka miesięcy znów się
spotkamy przy okazji świąt.
czwartek, 30 listopada 2017
Mata
Mały męczył się z puzzlami od kilku tygodni, myśleliśmy z
rodziną że to za trudny obrazek dla 8-latka ale Franek się zawziął i wkońcu na
stole pojawił się gotowy obrazek. Dumni byliśmy z dziecka i chcieliśmy to
piękne dzieło zachować na pamiątkę. Babcia kupiła antyramę i meliśmy konie opraić i
powiesić u Franka w pokoju. Niestety podczas przenoszenia puzzli ze stołu na
antyramę puzle rozsypały się. Nie całe, tylko kawałek ale Franek bardzo się
zezłościł i powiedział, że więcej układać nie będzie. Kiedy wydażył się ten
wypadek, wpadła do nas na plotki sąsiadka Basia. Bardzo zmartwiła się, ża taka
wspaniała praca została zniszczona. Basia na bieżąco śledzi wszelkie nowinki z
kategorii – dla dzieci. Musicie kupić Matę do układania puzzli. Specjalną matę
która skutecznie zapobiega wypadkom takim jak dziś. Matę rozkłada się na stole
i bezpośrednio na niej układa się obrazek. Dzięki temu bezpiecznie można
przenieść ułożone puzzle do ramki bądź antyramy.
Następnego dnia zamówiłem w sklepie
internetowym matę do ukladania puzzli z Trefla. Cała rodzina pomogła Frankowi
ułożyć obrazek – tym razem na macie. Od kilku dni piękne galopujące konie
zdobią pokoik chłopca. Franek dalej układa puzzle z ogromną pasją.
Już nie musi stresować się tym, że obrazek może zostać uszkodzony.
Poszedł
osobiście podziękować Basi za tę wspaniałą nowinkę.
wtorek, 28 listopada 2017
Spotkanie
Jakiś czas temu zostałem zaproszony przez mojego starego
przyjaciela na męski wieczór. Okazało się, że żona Jurka, wyjechała na trzy tygodnie do
sanatorium, a jemu samemu widocznie bardzo doskwierała samotność. Postanowił
zatem zaprosić do siebie kilku dobrych znajomych. Umówiliśmy się jednak troszkę
wcześniej, żeby zrobić zakupy. Zapowiadał
się ciekawy wieczór. Pomogliśmy Jurkowi zastawić stół i zasiedliśmy do
wspólnej biesiady. Włączyliśmy telewizor. Tego dnia miała odbyć się gala
boksu z udziałem polskiego zawodnika.
Jurek wzniósł pierwszy toast za nasze
spotkanie. Wieczór mijał w radosnej atmosferze. W pewnym momencie za
oknami zerwał się silny wiatr, a ciemne od ciężkich chmur niebo przecięła
błyskawica. Nadciągała burza. Po kilku minutach ekran telewizora zaczął śnieżyć
i mogliśmy się pożegnać z galą boksu. Byliśmy zawiedzeni, a nasze miny mówiły
same za siebie. Nastąpiła cisza. W pewnym momencie Jurek wyszedł z
pokoju, by po chwili powrócić z grą towarzyską. 5 sekund. Spojrzeliśmy na
siebie zaskoczeni, bo któż by przypuszczał , że wieczór spędzimy przy grze
towarzyskiej. Właściwie to chyba żaden z nas nie grał w tego typu grę od
ładnych kilku bądź kilkunastu lat. Nie pozostało nam jednak nic innego do
roboty. Zrobiliśmy miejsce na stole i po wysłuchaniu odczytanych przez Jurka
reguł gry przystąpiliśmy do rozgrywki. Im dłużej graliśmy, tym bardziej nam się
podobało. W pewnym momencie rozległ się telefon. Dzwoniła żona Jurka, by spytać
co porabia. Nie uwierzyła mu jednak, że właśnie gra z kolegami w towarzyską grę
5 sekund. Postanowiliśmy zrobić sobie zdjęcie i przesłaliśmy niedowiarkowi. Była
mocno zaskoczona, życzyła nam miłego wieczoru i się rozłączyła. Wybuchnęliśmy
śmiechem. Bo właściwie to żaden z nas by nie uwierzył, że starzy kumple siedzą i grają w grę towarzyską. Burza trwała około
godziny. Z nieba powoli znikały ciemne chmury. Jurek włączył telewizor i po
paru minutach mogliśmy delektować się galą boksu. Na całe szczęście polski
zawodnik nie zdążył jeszcze stoczyć swojej walki, więc niewiele nas ominęło.
piątek, 24 listopada 2017
Roczek Julka
W przyszły weekend zostaliśmy
zaproszeni na pierwsze urodziny mojego chrześniaka Julka. Julek to bardzo
bystry i wesoły chłopczyk, szybko się uczy jak na 12 miesięczne dziecko, pewnie
dlatego, że rodzice poświęcają mu wiele czasu, wspólnie się z nim bawiąc i
pokazując świat. Nasze dzieciaki bardzo ucieszyły się na sobotnią imprezę, ja
trochę mniej ponieważ miałem zaplanowanego squasha z kumplami. Wszystko zostało
zaplanowane, pozostała tylko kwiestia prezentu dla małago solenizanta. Oczywiście
przywilej wybierania podarku dla malucha przypadł mnie. Kilka dni przed imprezą
odwiedziłem zaprzyjaźniony sklep papierniczo-zabawkowy z zamiarem zakupu
edukacyjnej zabawki dla Julka.
Po wejściu do sklepu dostałem
zawrotów głowy od ilości zabawek pod którymi uginały się półki. Co tu wybrać? –
pomyślałem. Tyle tu zabawek, że spędzę w tym sklepie ze trzy godziny. Na
szczęście sympatyczna sprzedawczyni przyszła mi z pomocą. Szukam edukacyjnej,
rozwijającej kreatywność zabawki dla 12 miesięcznego chłopca – powiedziałem.
Pani od razu zaprowadziła mnie do półki z puzlami. Mam coś w sam raz dla Pana –
powiedziała ekspedientka. To nowa zabawka firmy Trefl – Zwierzaki Figuraki –
drewniane figurki-puzzle uczące najmłodszych rozpoznawania kolorów, kształtów,
dopasowywania elementów. Drewniane, kolorowe klocki od razu przyciągnęły moją
uwagę. Zabawka w stu procentach spełniała moje oczekiwania. Nie miałem czasu
ani motywacji aby szukać czegoś innego. Poproszę więc Zwierzaki Figuraki.
Podczas sobotniej imprezy Julek
obsypany został wspaniałymi prezentami. Ale jego uwagę od razu przyciągnęły
Zwierzaki Figuraki Trefla – prezent ode mnie. Mały kilka godzin układał,
przekładał, dopasowywał barwne klocki. Byłem dumny, że tak trafiłem z prezentem
i wdzięczny przemiłej Pani ze sklepu za jej
profesjonalizm. Zwierzaki figuraki zrobiły tego dnia furorę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)