piątek, 30 czerwca 2017

Zabawkowy biznes


Kilka miesięcy temu moja dobra   znajoma Grażyna otworzyła sklep z zabawkami. Poprosiła mnie o pomoc w zakresie rozpromowania firmy. Początkowo punkt nie miał zbyt dużego obłożenia, ale szeroko zakrojony i trafny marketing zrobił swoje. Sklep zaczął przynosić spore zyski, a sprzedaż wciąż powolutku rosła. Pomyślałem, że fajnym pomysłem byłoby równoczesne prowadzenie sprzedaży internetowej. Coraz więcej rodziców wyszukuje niebanalnych zabawek dla swoich pociech właśnie poprzez wyszukiwanie ofert w sieci. Poprosiłem więc Grażynę o rozmowę i przedstawiłem jej propozycję szerszej współpracy, gdyż wiedziałem ,że nie poradzi sobie sama . Pomysł spodobał się przyjaciółce. Należało zatem pomyśleć o ogólnym zarysie prowadzenia e-biznesu i powoli wdrażać w życie wszystkie jego etapy. Rzeczą niezwykle istotną, by móc zaistnieć w sieci, jest opracowanie odpowiedniej szaty graficznej i stworzenie wizerunku, wzbudzającego zaufanie rodziców. Oczywiście początki wcale nie były takie łatwe. Z pomocą jednak tym razem przyszedł mój synek, który zresztą był przeszczęśliwy, że jego tata ma dostęp do najnowszych zabawek w najlepszych cenach. Oczywiście , gdy tylko Grażyna otworzyła swój sklep pozwoliła Oskarkowi wybrać dowolną pozycję w podziękowaniu za pomoc przy doborze asortymentu do sklepu. Kto bowiem najlepiej wie, co lubią dzieciaki i co jest na topie, jak nie one same.  Oskar wybrał grę Full Speed firmy Trefl. Zresztą dużą część naszego asortymentu zarówno sklepu stacjonarnego jak i internetowego stanowiły zabawki tego polskiego producenta. Klienci również coraz częściej doceniali jego produkty. Gdy Oskarek                        w przedszkolu pochwalił się swoją nową grą Full Speed, po kilku dniach wszystkie pudełka zniknęły z półek sklepowych. Również nowo otworzony sklep internetowy zyskiwał na coraz większej popularności właśnie dzięki synowi. Po każdej dostawie nowej kolekcji, zmawiałem serię ulotek z promocją nowości, a Oskar rozprowadzał je wśród swoich znajomych. W nagrodę za pomoc raz w miesiącu mógł wybrać sobie jakąś jedną super zabawkę. Wreszcie wszystko zaczęło normalnie funkcjonować, a sklepy zyskiwały coraz większą liczbę klientów.

wtorek, 27 czerwca 2017

Urodziny Jasia


Niedawno mój jedyny wnuczek obchodził swoje trzecie urodziny. Oczywiście najważniejszą rzeczą był dobór odpowiedniego prezentu. Próbowałem podpytać córkę, co mógłbym mu podarować, ale niestety nie było to proste zadanie. Z uwagi na fakt, że bardzo lubiłem rozpieszczać Jasia i często kupowałem mu drogie prezenty, czasem nawet bez okazji, moja córka troszkę się na mnie denerwowała i twierdziła, że maluszkowi nie można co chwilę kupować zabawek, bo nie będzie potrafił docenić ich wartości. Ja byłem odmiennego zdania. Zawsze uważałem, że od wychowania są rodzice,                a dziadkowie od rozpieszczania. Poza tym Jaś był moim oczkiem w głowie, a gdy tylko zabierałem go ze sobą do parku czy też na plac zabaw zwracał uwagę wszystkich mam swoją urodą. Wyglądał jak mały kupidynek. Brakowało mu tylko skrzydełek. Miał bujne blond loki, ogromne lazurowe oczy i zniewalająco słodki uśmieszek. Na kilka dni przed przyjęciem urodzinowym zrobiłem  sobie wycieczkę po sklepach  z zabawkami. Panie sprzedawczynie już mnie tam doskonale znały, więc gdy tylko przekroczyłem próg mojego ulubionego sklepu, przywitano mnie bardzo serdecznie. Zawsze mogłem tam liczyć na pomoc bardzo rzeczowej i sympatycznej sprzedawczyni. Wybór odpowiedniego prezentu okazał się prostszy niż mi się początkowo wydawało. Kupiłem maluszkowi zabawkę o bardzo skomplikowanej nazwie „VTech Tor DELUX Zestaw”, który jak się okazało można łączyć ze wszystkimi zestawami z serii TuT Tut Autka, a tych mój wnuczek już kilka sztuk posiadał w swojej kolekcji zabaweczek. Zadowolony raz jeszcze podziękowałem sympatycznej sprzedawczyni za okazaną pomoc i  wróciłem do domu. Na przyjęcie urodzinowe dotarłem jako pierwszy. Jaś przygotowywał się jeszcze do swojego święta. Salon na tę okazję został przyozdobiony kolorowymi balonami i serpentynami. Gdy tylko odświętnie ubrany jubilat pojawił się na horyzoncie , złożyłem mu życzenia i wręczyłem upominek „VTech Tor DELUX Zestaw”. Pomogłem mu również w rozpakowaniu prezentu. Jaś był  szczęśliwy. Zanim przybyli pozostali goście udało nam się jeszcze złożyć cały tor i nawet chwilkę pobawić. To był wyjątkowy dzień.

piątek, 23 czerwca 2017

Wyskokowa wycieczka


W ubiegłym tygodniu wybraliśmy się z naszymi znajomymi i ich pięcioletnim synem Dawidem  do stolicy. Nasze dzieciaki nie mogły doczekać się tej wycieczki. Planowaliśmy ją od kilku tygodni. Zawsze jednak komuś cos wyskoczyło i znów musieliśmy ją przełożyć. Tym razem jednak wszystko wskazywało na to, że wreszcie dojdzie ona do skutku. Do stolicy mieliśmy prawie dwieście kilometrów, więc zapowiadał się długi dzień. Wstaliśmy skoro świt. Zapakowaliśmy niezbędny ekwipunek i wyruszyliśmy w drogę. Celem naszej podróży był jeden z największych parków trampolin. Nic więc dziwnego, że dzieciaki nie mogły się doczekać. Do Warszawy dotarliśmy jeszcze przed południem, jednak dojazd do parku zajął nam kolejną godzinkę. W końcu mogliśmy rozprostować nogi. Zakupiliśmy bilety i skarpetki antypoślizgowe i mogliśmy oddać się zabawie. Jednak zanim ogarnęło nas wyskokowe szaleństwo, obowiązkowo każda osoba skacząca musiała przejść piętnastominutową rozgrzewkę. Dzieciaki były przeszczęśliwe, nam po chwili zaczęło brakować tchu. Na całe szczęścia można było odetchnąć na leżakach i obserwować wychowanków z pozycji leżącej.  Po godzinie zabawy dzieci były calutkie mokre. Powolutku szykowaliśmy się do wyjścia . Po opuszczeniu budynku, ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że tuż obok ogromnego parkingu, odbywa się festyn dla dzieci. Oczywiście nie mogło nas tam nie być. Organizowano przeróżne konkursy, w których można było zdobyć atrakcyjne nagrody. Do jednego z nich zgłosiła się nasza Natalka i zdobyła pierwsze miejsce oraz nagrodę w postaci gry „Chicken Bonanza”. Była przeszczęśliwa. Na ogromnym placu znajdowały się mini karuzele, zjeżdżalnie-dmuchańce, baseny z piłeczkami i mnóstwo stoisk ze smakołykami. Festyn pochłonął resztę naszych zasobów finansowych. Na całe szczęście powolutku zbliżał się wieczór, więc należało ruszać w drogę powrotną. Na miejsce dotarliśmy o w miarę przyzwoitej godzinie. Oczywiście dzieci postanowiły jeszcze zagrać w zdobyczną grę „Chicken Bonanza”. Rzeczywiście świetnie się przy niej bawiły i muszę stwierdzić, iż był to jeden z najlepiej i najciekawiej spędzonych dni z naszą rodzinką.

wtorek, 20 czerwca 2017

Niespodzianka


Dużymi krokami zbliżały się urodziny mojego chrześniaka Mikołaja. Z tej okazji razem z moją żoną chcieliśmy sprawić mu wymarzony prezent, dlatego poprosiliśmy jego rodziców, aby podpytali małego co najbardziej pragnąłby dostać. Następnego dnia jego mama Kasia dała mi kartkę papieru, na której chłopiec narysował kilka upragnionych rzeczy. Było na niej kilka zabawek, a także rysunek małego pieska, o którym od zawsze marzył. Razem z żoną i rodzicami Mikołajka pomyśleliśmy, że damy mu wspólny prezent. Na początku pojechaliśmy do sklepu z zabawkami i kupiliśmy prawie wszystkie rzeczy z listy. Jednak nie mogliśmy znaleźć zestawu „VTech Tor DELUX”, na którym najbardziej mu zależało. Zestawy niestety zostały wykupione we wszystkich sklepach w naszym mieście . Na ich dostawę trzeba było czekać ponad tydzień, więc postanowiliśmy zamówić zabawkę przez internet. Okres oczekiwania na przesyłkę wynosił tylko dwa dni. Byliśmy uratowani. Kiedy rodzice Mikołaja zajęli się przygotowywaniem przyjęcia urodzinowego, ja razem z moją małżonką dostaliśmy specjalne zadanie. Pojechaliśmy do miejskiego schroniska, aby wybrać chrześniakowi psa. Stwierdziliśmy, że nie kupimy czworonoga, ponieważ i tak jest za dużo psów w schronisku, a one niczym się nie różnią od innych, no może są bardziej przywiązane do człowieka. Po chwili znaleźliśmy tego idealnego. Siedział skulony w kącie, gdy inne podbiegały do krat. Po podpisaniu dokumentów przygarnęliśmy Luckiego, tak właśnie go nazwaliśmy. Piesek został u nas na noc, aby jutro zrobić ogromną niespodziankę jego nowemu właścicielowi. Następnego dnia byliśmy na miejscu przed czasem, aby zapakować wszystkie prezenty . Kiedy wreszcie Mikołaj przyjechał i zobaczył  psiaka , uściskał go z całych sił. Powiedział, że będzie on jego przyjacielem na zawsze. Jednak po zabawie z Luckim, przypomnieliśmy chłopcu, że są także dla niego inne prezenty. Kiedy rozpakował wszystkie upominki podbiegł do nas i nas uściskał. W ręku trzymał zestaw „VTech Tor DELUX”, który razem z czworonogiem ucieszył go najbardziej. Po zdmuchnięciu świeczek i wspólnej zabawie powiedział, że to były jego najlepsze urodziny i nie potrzebuje nic więcej. To był wspaniały dzień.

piątek, 16 czerwca 2017

Wiosenne grilowanie


Ostatnią sobotę spędziliśmy z naszymi znajomymi na ich działeczce. Wspólne spotkanie planowaliśmy od kilku dni, bacznie obserwując prognozy pogody. Istniało duże prawdopodobieństwo,  że koniec tygodnia będzie burzliwy, choć bardzo gorący. Ostateczną decyzję i zakupy zostawiliśmy na ostatni moment. Z samego rana w sobotę wyszedłem na balkon                   i spojrzałem w niebo. Było bezchmurne. Ucieszyłem się  niezmiernie. Można było przygotowywać się do wspólnego biesiadowania.  Nasze menu i podział obowiązków dziewczyny zaplanowały już dużo wcześniej. Pozostawało więc zaopatrzenie się w  niezbędne produkty. Pojechałem więc  z małżonką  na zakupy. Po przyjeździe do domu gospodyni zajęła się stroną kulinarną, a ja postanowiłem pomóc Tadeuszowi przygotować działeczkę. Dzień był tak piękny, że szkoda mi było czasu na spędzenie go w domu. Zabrałem ze sobą wnuka. Obiecywałem mu to od dawna. Gdy dojechaliśmy na działkę, okazało się , że na sąsiedniej posesji bawi się dwójka urwisów w wieku zbliżonym do naszego Kajtka. Bardzo szybko się ze sobą zaprzyjaźnili . Tadeusz rozłożył na trawie ogromny koc piknikowy dla dzieciaków, by mogły się bawić.  Mały sąsiad przyniósł ze sobą grę Kapsle skaczące firmy Trefl i dzieci pochłonęła zabawa. Niebawem pojechałem po nasze gospodynie . Małżonka ku mojej uciesze upiekła mój ulubiony placek z rabarbarem. Nadszedł wreszcie długo oczekiwany moment. Zasiedliśmy do stołu i czekaliśmy na grillowane dania, nad którymi pieczę sprawował oczywiście Tadeusz. Słoneczko przyjemnie grzało, a wnuczek bawił się cichutko z sąsiadami. Delektowałem się piękną pogodą, choć coraz bardziej dokuczał mi głód. W końcu od samego ranka nic nie miałem w ustach. Gdy na stół trafiły pierwsze dania z grilla, byłem uratowany. Wszystko smakowało wyśmienicie. Czas upływał bardzo przyjemnie i zanim się obejrzeliśmy zaczęło się ściemniać. Powolutku nadchodził koniec naszego spotkania. Oczywiście wszyscy razem posprzątaliśmy po naszej biesiadzie. Podziękowaliśmy za gościnę i spacerkiem wróciliśmy do domu. W drodze powrotnej Kajtek zapytał czy też mógłby dostać przy jakiejś okazji grę Kapsle Skaczące. Naturalnie obiecałem wnuczkowi, że w poniedziałek razem wybierzemy się do sklepu z zabawkami i ją kupimy.

czwartek, 15 czerwca 2017

Wyjazd nad morze


Kilka dni temu wybrałem się z moją rodziną do znajomych w Kołobrzegu. Była to świetna pora, ponieważ temperatura na termometrach oscylowała                        w granicach dwudziestu stopni. Idealna na spacer na plaży, zwiedzanie miasta czy nawet na wspólne wieczory pod gołym niebem. Po naszykowaniu wszystkiego i spakowaniu do samochodu pojechałem po moją córkę Kasię wraz z jej mężem Grześkiem  oraz wnuczkę Amelkę i wyruszyliśmy w drogę. Do celu mieliśmy ponad pięćset kilometrów, więc na miejsce dotarliśmy pod wieczór. Jednak przez całą drogę zabawialiśmy Amelkę żeby nie nudziło jej się w przerwach między spaniem, ponieważ jest bardzo marudna. Na całe szczęście Kasia pomyślała o tym i spakowała jej ulubiony zestaw „Kalejdoskop 50 gier”. Sama nazwa wskazuje, że trudno jest się znudzić taką ilością gier! Dzięki temu przez resztę drogi mogłem się skupić na jeździe, a Amelka zajęła się graniem                z Grześkiem na tylnej kanapie. W końcu dojechaliśmy na miejsce! Po przywitaniu się z przyjaciółmi, zaprowadzili nas do pokoi, w których rozpakowaliśmy się i po kilkunastu minutach wyruszyliśmy na spacer po tym pięknym mieście. Moja wnuczka razem z rodzicami oraz przyjaciółmi i ich dzieckiem wrócili do domu, ponieważ była już późna godzina, a ja razem ze starym znajomym zagadaliśmy się w jednej z okolicznych knajp, więc wróciłem trochę później. Jednak z samego rana dzieciaki nie mogły się doczekać wspólnego wyjścia na plażę. Obudziły wszystkich wbiegając do każdego pokoju                      i krzycząc „ Już czas! Już czas!”. Ciężko odmówić takim małym urwisom, dlatego po śniadaniu wyruszyliśmy. Oczywiście na kąpanie się w morzu było zdecydowanie za zimno, ale widoki były cudowne! Brakowało mi tego krajobrazu, ponieważ ostatni raz Morze Bałtyckie widziałem trzy lata temu. Jednak dni nam mijały bardzo szybko. Co wieczór zasiadaliśmy wspólnie przy stole i graliśmy w „Kalejdoskop 50 gier”. Okazało się, że ulubiona gra Amelki może być także świetną zabawą dla starszych osób.  Niestety nadszedł koniec naszego krótkiego urlopu i musieliśmy wracać do domu, jednak przyjaciele zaprosili nas do siebie w wakacje i na pewno ich odwiedzimy!

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Inwentaryzacja


Raz na pół roku w przedszkolu, w którym pracuję od ponad dwudziestu lat jako pracownik gospodarczyk robimy spis                    i przegląd wszystkich zabawek, gier edukacyjnych i pomocy dydaktycznych. Bardzo lubię swoją pracę i nie wyobrażam sobie żadnej innej. W każdym razie taka inwentaryzacja może trwać nawet kilka dni. Codziennie spisuję stan tych rzeczy            w innej sali. Po zakończeniu pracy przygotowuję raport i przedkładam go pani dyrektor, która po dokonaniu analizy                       i konsultacji z pozostałym gronem pedagogicznym podejmuje decyzję o zakupie dodatkowych zabawek bądź pomocy,                  w zależności od potrzeby. Tym razem inwentaryzację udało mi się przeprowadzić w trzy dni. Był to mój nowy rekord. Szybciutko sporządziłem raport i przedstawiłem go szefowej. Okazało się, że braków wcale nie jest tak dużo , jak zazwyczaj. Podjęta została decyzja o zakupie nowych klocków do każdej sali i zestawów kuchennych dla dziewczynek. Dostałem zlecenie , by zorientować się w hurtowni z zabawkami, z którą mamy podpisaną umowę  o dostępnych produktach i ich cenach. Wybór padł na zestawy klocków zupełnie nowego producenta oraz Kuchenkę Helenki firmy Trefl, która została wykonana z jasnego, naturalnego drewna, pomalowanego nietoksycznymi farbami. Oczywiście wszystkie te zabawki, zarówno klocki , jak i zestaw kuchenny posiadały odpowiednie atesty.  Złożyliśmy zamówienie i już za kilka dni dzieci mogły cieszyć się zupełnie nowymi i fantastycznymi nowościami. Towar dostarczono dość późno, bo po godzinie piętnastej. Osobiście byłem z tego bardzo zadowolony, gdyż była to pora, kiedy dzieciaczki opuszczały przedszkole i udawały się do swoich domów. Tego dnia postanowiłem zostać po godzinach, by w ciszy i spokoju rozpakować dostawę i rozmieści nowe zabawki we wszystkich salach. Wystarczyły mi dwie godzinki, by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Następnego dnia                     z samego rana zrobiłem obchód po salach, by sprawdzić reakcję dzieci na nowości. Najbardziej cieszyły się dziewczynki                z Kuchenki Helenki. To był prawdziwy hit. Zestawy kuchenne cieszyły się ogromną popularnością, nawet niektórzy chłopcy włączali się do zabawy. Lubiłem te momenty, gdy można było obserwować roześmiane buzie maluchów.

 

czwartek, 8 czerwca 2017

Zawody



Od przeszło dwudziestu lat jestem nauczycielem wychowania początkowego       w jednej ze szkół podstawowych w naszym mieście. Odkąd sięgnę pamięcią co roku pierwszego czerwca z okazji Dnia Dziecka organizujemy dzieciakom dzień wolny od zajęć . Nie oznacza to jednak, że jest do dzień wolny od szkoły, bowiem do szkoły trzeba przyjść i zabrać ze sobą strój sportowy. Wprawdzie nie ma lekcji dydaktycznych, ale są zajęcia , a właściwie różnorodne konkurencje sportowe. Taki dzień jest zawsze mile widziany przez dzieciaki,  które chętnie uczestniczą w zawodach. Co roku staramy się wraz z dyrekcją pozyskać kilku sponsorów, którzy chętnie sfinansują bądź przeznaczą drobne upominki              w ramach nagród za zajęcie pierwszych miejsc w konkurencjach. Nie jest to zadanie łatwe, czasem naprawdę potrzeba włożyć w to wielu trudu, by przekonać potencjalnych sponsorów, że jest to cel szlachetny i warty małego poświęcenia. W tym roku udało nam się pozyskać od jednej z dużych firm budowlanych naszego regionu, upominki w postaci kart do gry firmy „Tref”         o nazwie ” Zootopia-gra Piotruś”. Jest to gra karciana, którą zna chyba każde dziecko. Zasady rozgrywki od wielu lat pozostają niezmienione, zmienia się jednak szata graficzna, która sprawia, że wizerunki najbardziej popularnych postaci z bajek, kreskówek czy komiksów zawsze znajdą swojego odbiorcę. Firma ufundowała trzydzieści takich zestawów kart . Postanowiliśmy zatem zorganizować dziesięć konkurencji, w których pierwsze trzy miejsca zostaną jednakowo nagrodzone. Oczywiście mówimy tu o zawodach klas najmłodszych, czyli nauczania początkowego I-III. Razem wszystkich klas jest osiemnaście,          a w każdej około 25 uczniów. Zawody zaczęły się o godzinie dziewiątej rano          i trwały prawie trzy godziny. Zwycięzcy otrzymali zestawy kart „ Zootopia-gra Piotruś”, z czego byli bardzo zadowoleni. Na zawodach obecny był również przedstawiciel głównego sponsora, który wręczał najmłodszym upominki. Całość wręczenia nagród została uwieczniona na zdjęciach, które kilka dni później pojawiły się w lokalnej gazecie. Po wyczerpujących konkurencjach           w każdej klasie przewidziano mały poczęstunek.

wtorek, 6 czerwca 2017

Dzień Dziecka



Niedawno obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Dziecka. Z tej okazji postanowiliśmy zorganizować w naszej szkole zawody sportowe. Oczywiście tradycyjne zajęcia lekcyjne ku ogromnej uciesze dzieciaków zostały odwołane. Dla zwycięzców poszczególnych  konkurencji przygotowaliśmy atrakcyjne nagrody rzeczowe. Przeorganizowanie całego dnia wymagało dużo pracy. Od poniedziałku przygotowywaliśmy się do tego wydarzenia. Dzień Dziecka przypadł w tym roku pod koniec tygodnia w czwartek. Dzieciom pozwoliliśmy się wyspać i zawody zaplanowaliśmy na godzinę dziesiątą. Z każdej klasy wybrano kilkuosobową delegację, która miała reprezentować pozostałych uczniów w konkurencjach. Pogoda była wyśmienita, nie za zimno i nie za gorąco. W sam raz na aktywne spędzenie czasu na świeżym powietrzu. Po uroczystym otwarciu zawodów poprosiliśmy delegacje klas o stawienie się na mecie pierwszej konkurencji sportowej. Pozostali uczniowie zasiedli na trybunach i mocno dopingowali swoich reprezentantów. Pierwsze miejsce zajęła klasa piąta „A”. Kapitanowi zwycięskiej drużyny pani dyrektor wręczyła Kalambury  de LUX. Ucieszyłem się niezmiernie, gdyż byłem szczęśliwym wychowawcą zdobywców pierwszej nagrody . Zrobiłem pamiątkowe zdjęcie, które trafiło później na ściankę pamiątkową naszej klasy. Najbardziej jednak cieszyło mnie to, że nawet największe łobuziaki mojej klasy tego dnia zachowywały się niezwykle stosownie do okoliczności.  W końcu mogli pokazać to na co naprawdę ich stać. Nagroda                  w postaci gry Kalambury  de LUX  trafiła także do naszych klasowych zdobyczy. Zresztą obiecałem dzieciakom ,że podczas następnej wycieczki klasowej będziemy mogli wszyscy z niej skorzystać. Kolejne konkurencje były równie ciekawe                           i emocjonujące . W międzyczasie możno było skorzystać z darmowych poczęstunków i wypieków mam naszych wychowanków. Sam miałem okazję skosztować mojego ulubionego rodzaju ciasta, to znaczy szarlotki i muszę przyznać, iż była rewelacyjna. Najchętniej zjadłbym jeszcze kolejnych kilka kawałków , ale w porę zdałem sobie sprawę, że jest to wielce niestosowne. Po zakończonych konkurencjach pani dyrektor  raz jeszcze poprosiła na scenę zwycięskie drużyny                 i wręczyła im puchary. Dzieci były bardzo szczęśliwe, choć zaczynało dokuczać im zmęczenie. Nadszedł wreszcie kres naszej wspólnej zabawy, ale z pewnością muszę stwierdzić, iż był to dzień wyjątkowy.

piątek, 2 czerwca 2017

Piknik



Kilka dni temu odbył się piknik rodzinny na terenie firmy, w której pracuje mój syn. Zostałem tam zaproszony także ja. Moja wnuczka Marylka nie mogła się go doczekać. Wszystkie dzieci musiały przygotować rysunek swojej rodziny, a za najlepszy były przewidziane świetne nagrody. Moja wnuczka była tak zachwycona tym pomysłem, że swój rysunek rysowała aż trzy dni. Starała się, aby każdy szczegół był idealny. Narysowała mnie, siebie, swoją mamę, tatę oraz ukochanego pieska Almę. Dziewczynka odliczała dni do tego wydarzenia. Na zaproszeniu, które każdy otrzymał wymienione były znakomite atrakcje przewidziane dla dzieci. Kiedy w końcu nadszedł ten dzień, przyjechałem pod dom swojego syna, aby ich tam zabrać. Wychodząc z domu każdy miał na swojej twarzy uśmiech od ucha do ucha. Po dwudziestu minutach dotarliśmy na miejsce. Z oddali widać było ogromny dmuchany zamek dla maluchów. Przy wejściu czekała szefowa mojego syna, która zbierała podpisane rysunki od najmłodszych. Każdy za oddanie rysunku otrzymał upominki, a pod koniec miało się odbyć wręczanie nagród dla najlepszych prac. Upominkami powitalnymi były bańki mydlane  Messi Footbubbles. W zestawie tym była specjalna magiczna skarpetka, którą zakładało się na stopę, po czym puszczało się bańki i można było nią żonglować jak prawdziwy piłkarz. Moja wnuczka uwielbiała piłkę nożną, co było nietypowe u dziewczyn, a szczególnie w takim wieku. Po kilku minutach rozpoczęła się zabawa. Na scenie grał zespół muzyczny, ludzie zaczęli tańczyć, dzieci szczęśliwie bawiły się na huśtawkach, zjeżdżalniach, dmuchanych zamkach oraz mogły spędzić czas ze swoimi ulubionymi bajkowymi postaciami. Jedzenia także nie zabrakło, był tam ogromny grill, zapiekane ziemniaki, kanapki różnego rodzaju itp. Po dwóch godzinach nastąpiło wręczenie nagród za najlepsze prace. Byłem bardzo dumny, bo moja Marylka zajęła pierwsze miejsce. Wygrała ona kredki, mazaki, kartony do rysowania, dwie gry planszowe oraz naklejki z postaciami z bajek. Jednak mimo wszystko najbardziej cieszyła się z baniek mydlanych Messi Footbubbles. Po zakończeniu pikniku wszyscy udali się do domu. Marylka była tak zmęczona zabawą ,że po powrocie do domu zasnęła w oka mgnieniu. Był to wspaniały dzień .