poniedziałek, 4 grudnia 2017

Siostrzeniec



Kilka dni temu zawitała do nas z wizytą  moja siostra Magda. Cieszyłem się niezmiernie na te odwiedziny, gdyż zawsze byliśmy ze sobą bardzo zżyci. Wprawdzie mieliśmy jeszcze troje rodzeństwa, ale ja i Magda zawsze trzymaliśmy się razem. Byliśmy najmłodsi w rodzinie i troszkę rozpieszczeni. Kilka lat temu Magda wyszła za mąż  i wyjechała na drugi kraniec Polski. Spotykaliśmy się więc raz albo dwa do roku, zazwyczaj przy okazji świąt. Tym razem jednak była to zupełnie niespodziewana wizyta. Magda miała jakieś ważne sprawy do załatwienia w naszej okolicy. Ku uciesze naszej rodziny, przyjechała ze swoim dwuletnim synkiem Olafem. Mieszkaliśmy z małżonką             i dwójką naszych urwisów w dużym jednorodzinnym domu, a na piętrze mieliśmy do dyspozycji niespodziewanych gości, dwa małe pokoiki. O wizycie siostry dowiedziałem się kilka dni wcześniej. Postanowiliśmy z małżonką kupić malutkiemu Olafowi jakiś upominek. Właściwie to przerzuciłem ten ciężar na barki mojej cudownej małżonki, bo wiedziałem, że wybór odpowiedniego prezentu nie sprawi jej najmniejszego problemu. I rzeczywiście tak się stało. Do domu wróciła z miną zwyciężczyni i pokazała mi swój zakup. Był to produkt firmy Trefl 1,2,3 Liczysz Ty, a mianowicie liczydło wykonane z naturalnego, jasnego drewna. Początkowo troszkę się skrzywiłem, ale żona uświadomiła mnie, że jest to zabawka ogólnorozwojowa, doskonała do nauki cyfr od najmłodszych lat. Magda zawitała do nas w czwartek po południu i miała zostać do niedzieli. Na te okazję wzięliśmy sobie z żoną urlop w piątek, by pomóc Magdzie  w opiece nad maluszkiem. Ona tymczasem mogła załatwić sobie swoje sprawy osobiste, które ściągnęły ją na te kilka dni w nasze strony. Olafek od naszego ostatniego spotkania, a było to ponad pół roku temu, bardzo się zmienił. W tym wieku dzieci rozwijają się w błyskawicznym tempie. W piątek               z samego rana Magda zostawiła synka pod naszą opieką. Początkowo płakał za mamą, ale z pomocą przyszło nam liczydło 1,2,3, Liczysz Ty i kryzys został zażegnany. Weekend spędziliśmy na rozmowach i spacerach,                                         a w poniedziałkowy ranek nadszedł czas pożegnania.  Na całe szczęście za kilka miesięcy znów się spotkamy przy okazji świąt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz