Jakiś czas temu zostałem zaproszony przez mojego starego
przyjaciela na męski wieczór. Okazało się, że żona Jurka, wyjechała na trzy tygodnie do
sanatorium, a jemu samemu widocznie bardzo doskwierała samotność. Postanowił
zatem zaprosić do siebie kilku dobrych znajomych. Umówiliśmy się jednak troszkę
wcześniej, żeby zrobić zakupy. Zapowiadał
się ciekawy wieczór. Pomogliśmy Jurkowi zastawić stół i zasiedliśmy do
wspólnej biesiady. Włączyliśmy telewizor. Tego dnia miała odbyć się gala
boksu z udziałem polskiego zawodnika.
Jurek wzniósł pierwszy toast za nasze
spotkanie. Wieczór mijał w radosnej atmosferze. W pewnym momencie za
oknami zerwał się silny wiatr, a ciemne od ciężkich chmur niebo przecięła
błyskawica. Nadciągała burza. Po kilku minutach ekran telewizora zaczął śnieżyć
i mogliśmy się pożegnać z galą boksu. Byliśmy zawiedzeni, a nasze miny mówiły
same za siebie. Nastąpiła cisza. W pewnym momencie Jurek wyszedł z
pokoju, by po chwili powrócić z grą towarzyską. 5 sekund. Spojrzeliśmy na
siebie zaskoczeni, bo któż by przypuszczał , że wieczór spędzimy przy grze
towarzyskiej. Właściwie to chyba żaden z nas nie grał w tego typu grę od
ładnych kilku bądź kilkunastu lat. Nie pozostało nam jednak nic innego do
roboty. Zrobiliśmy miejsce na stole i po wysłuchaniu odczytanych przez Jurka
reguł gry przystąpiliśmy do rozgrywki. Im dłużej graliśmy, tym bardziej nam się
podobało. W pewnym momencie rozległ się telefon. Dzwoniła żona Jurka, by spytać
co porabia. Nie uwierzyła mu jednak, że właśnie gra z kolegami w towarzyską grę
5 sekund. Postanowiliśmy zrobić sobie zdjęcie i przesłaliśmy niedowiarkowi. Była
mocno zaskoczona, życzyła nam miłego wieczoru i się rozłączyła. Wybuchnęliśmy
śmiechem. Bo właściwie to żaden z nas by nie uwierzył, że starzy kumple siedzą i grają w grę towarzyską. Burza trwała około
godziny. Z nieba powoli znikały ciemne chmury. Jurek włączył telewizor i po
paru minutach mogliśmy delektować się galą boksu. Na całe szczęście polski
zawodnik nie zdążył jeszcze stoczyć swojej walki, więc niewiele nas ominęło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz