Dwa lata temu zaplanowaliśmy ze znajomymi wspólny urlop. Po burzliwych negocjacjach co do miejsca naszego letniego odpoczynku zdecydowaliśmy o wyjeździe nad moje ukochane morze, do uroczego Władysławowa. Byłem usatysfakcjonowany, gdyż opozycją dla tej właśnie propozycji był wyjazd do Zakopanego. Góry są piękne, ale perspektywa górskich wspinaczek w trzydziestostopniowy upał była dla mnie przerażająca. Całe szczęście posiadam hipnotyzującą siłę perswazji i tak w pierwszy lipcowy weekend dojechaliśmy do celu naszej podróży. Był wczesny ranek. Zameldowaliśmy się w naszych kwaterach i pomimo zmęczenia poszliśmy przywitać Bałtyk. Do plaży mieliśmy zaledwie 10 minut drogi. W ciszy i zadumie podziwialiśmy wschód słońca. Nagle widok ten zaczęły przesłaniać granatowe chmury, które wciąż napływały. Zerwał się silny wiatr, morze się wzburzyło. Zrobiło się ciemno i nieprzyjemnie i zanim zdążyliśmy podjąć decyzję o powrocie, staliśmy w strugach deszczu. Droga powrotna nie należała do najprzyjemniejszych. Niestety ku naszemu niezadowoleniu, jak podawały lokalne media, pogoda wcale nie miała się poprawić. Pierwsze dwa dni upłynęły pod znakiem frustracji. Wciąż padało. Na terenie naszego kempingu znajdowała się tzw. świetlica. Była oblegana. Rozejrzeliśmy się dookoła. Stół do tenisa stołowego zajęty, bilard zajęty, piłkarzyki zajęte. Nagle w odległym kącie pomieszczenia coś przykuło moją uwagę. Były to zapomniane przez wszystkich gry planszowe.Znaleźliśmy sposób na nudę. Jeżeli komukolwiek z was gra planszowa kojarzy się z prymitywną rozrywką polegającą na rzucaniu kostką i liczeniu na farta, najwyraźniej dawno nie miał z nią styczności. Postanowiliśmy
kilka z nich wypożyczyć na wieczór. To był strzał w dziesiątkę. Dziś gra planszowa przegrywa z kretesem w sparingu z wszechobecną elektroniką, konsolami do gier, tabletami, komputerami i innymi cudeńkami cywilizacji. Szkoda, bowiem gdy sięgnę pamięcią do czasów dzieciństwa, w moim rodzinnym domu bardzo często siadałem z rodzicami i rodzeństwem właśnie do gier planszowych. Była to naprawdę świetna zabawa, a jednocześnie niezapomniane momenty wspólnych spotkań i rozmów. Obecnie każdy zamyka się w swoim wirtualnym świecie, a więzi które być może kiedyś właśnie dzięki takim wspólnym zabawom się zacieśniały, obecnie niszczy wszechobecny świat techniki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz