Ostatnio ze znajomymi udaliśmy się do pobliskiego pubu, celem
uczczenia zdobycia prawa jazdy przez naszą wspólną przyjaciółkę Dorotę. Okazja
była rzeczywiście wyjątkowa, gdyż dopiero za dziewiątym podejściem udało się
jej uzyskać wynik pozytywny na egzaminie praktycznym. Pub, do którego się udaliśmy
znajdował się w centrum naszego miasta. Piętrowy, nowo wybudowany budynek prezentował się okazale. Na parterze
znajdował się bar i sala z ogromnym
telebimem, na którym można było śledzić najważniejsze wydarzenia sportowe.
Pierwsze piętro przeznaczone było dla pasjonatów bilarda. Tam też znaleźliśmy jedyny wolny
stolik. Po złożeniu zamówienia, postanowiliśmy spróbować swoich sił w grze.
Wszyscy byliśmy laikami w tej dziedzinie sportu. Potraktowaliśmy rozgrywkę jako
formę gry towarzyskiej. Szczerze mówiąc nie za bardzo wiedzieliśmy jak się do
tego zabrać i jakimi dokładnie regułami się tu kierować. Na całe szczęście z
pomocą nam przyszedł gracz z sąsiedniego stołu. Jak się okazało nasz wybawiciel
wiedział o bilardzie więcej niż niejedna osoba na tej sali. Oczywiście najpierw
opowiedział nam w jaki sposób rozpoczęła
się jego życiowa przygoda z bilardem . Początkowo traktował ją jak zwykłą grę
towarzyską, która umilała mu sobotnie wieczory w gronie najbliższych znajomych. Powoli
przypadkowe rozgrywki w niewielkim klubie przerodziły się w pasję, której
oddawał się godzinami. Za pierwsze zarobione pieniądze kupił porządne kije i
postanowił spróbować swoich sił na zawodach
najniższego szczebla. Okazało się, że wielogodzinne ćwiczenia, zamiłowanie do
gry, trochę talentu i szczypta szczęścia
dały mu pierwsze zwycięstwo. Zauważony przez człowieka, który stał się jego
głównym sponsorem, a potem
menadżerem rozwijał się i zdobywał coraz wyższe tytuły. W taki oto
sposób zwykła gra towarzyska, rozgrywana godzinami w niewielkim klubie, w małej miejscowości
pozwoliła mu dotrzeć na najwyższe podia spośród najlepszej kadry sportowej w
tej dziedzinie, nie tylko na terenie naszego kraju, ale również poza jego
granicami. To był rewelacyjny wieczór. Mieliśmy okazję spotkać wspaniałego człowieka,
którego zacięcie i upór w dążeniu do doskonałości i rozwijania swojej
pasji sprawiły, że jego marzenia się
urzeczywistniły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz