piątek, 22 maja 2015

Bilard


Ostatnio ze znajomymi udaliśmy się do pobliskiego pubu, celem uczczenia zdobycia prawa jazdy przez naszą wspólną przyjaciółkę Dorotę. Okazja była rzeczywiście wyjątkowa, gdyż dopiero za dziewiątym podejściem udało się jej uzyskać wynik pozytywny na egzaminie praktycznym. Pub, do którego się udaliśmy znajdował się w centrum naszego miasta. Piętrowy, nowo wybudowany  budynek prezentował się okazale. Na parterze znajdował się bar   i sala z ogromnym telebimem, na którym można było śledzić najważniejsze wydarzenia sportowe. Pierwsze piętro przeznaczone było dla pasjonatów  bilarda. Tam też znaleźliśmy jedyny wolny stolik. Po złożeniu zamówienia, postanowiliśmy spróbować swoich sił w grze. Wszyscy byliśmy laikami w tej dziedzinie sportu. Potraktowaliśmy rozgrywkę jako formę gry towarzyskiej. Szczerze mówiąc nie za bardzo wiedzieliśmy jak się do tego zabrać i jakimi dokładnie regułami się tu kierować. Na całe szczęście z pomocą nam przyszedł gracz z sąsiedniego stołu. Jak się okazało nasz wybawiciel wiedział o bilardzie więcej niż niejedna osoba na tej sali. Oczywiście najpierw opowiedział nam        w jaki sposób rozpoczęła się jego życiowa przygoda z bilardem . Początkowo traktował ją jak zwykłą grę towarzyską, która umilała mu sobotnie wieczory       w gronie najbliższych znajomych. Powoli przypadkowe rozgrywki w niewielkim klubie przerodziły się w pasję, której oddawał się godzinami. Za pierwsze zarobione pieniądze kupił porządne kije i postanowił spróbować  swoich sił na zawodach najniższego szczebla. Okazało się, że wielogodzinne ćwiczenia, zamiłowanie do gry, trochę  talentu i szczypta szczęścia dały mu pierwsze zwycięstwo. Zauważony przez człowieka, który stał się jego głównym  sponsorem,  a potem  menadżerem rozwijał się i zdobywał coraz wyższe tytuły. W taki oto sposób zwykła gra towarzyska, rozgrywana godzinami  w niewielkim klubie, w małej miejscowości pozwoliła mu dotrzeć na najwyższe podia spośród najlepszej kadry sportowej w tej dziedzinie, nie tylko na terenie naszego kraju, ale również poza jego granicami. To był rewelacyjny wieczór. Mieliśmy okazję spotkać wspaniałego człowieka, którego zacięcie i upór w dążeniu do doskonałości i rozwijania swojej pasji  sprawiły, że jego marzenia się urzeczywistniły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz