poniedziałek, 4 maja 2015

Biwak



Ubiegłoroczne wakacje postanowiliśmy ze znajomymi spędzić w plenerze. Był to nasz pierwszy od wielu lat tego typu wypoczynek. Zazwyczaj bowiem urlop wiązał się z zagranicznymi podróżami. Tym razem mając na uwadze niezbyt przyjemne wspomnienia z pobytu w Egipcie, zdecydowaliśmy się na tradycyjną, aczkolwiek dawno już zapomnianą formę wypoczynku, a mianowicie biwakowanie na uroczych Mazurach. Wybraliśmy się w okolice Augustowa. Spędziliśmy tam pełne dwa tygodnie. Pogoda dopisywała. Za dnia zażywaliśmy kąpieli albo organizowaliśmy sobie wycieczki rowerowe. Najciekawsze jednak okazały się wieczory. Pozbawieni dobrodziejstw cywilizacji spędziliśmy je pod hasłem gier towarzyskich. Tak wyśmienitej rozrywki dawno nie pamiętam. Każdego wieczoru motywem przewodnim była inna gra. I tak nasze wspomnienia lat młodzieńczych rozpoczęła kultowa gra towarzyska - Kalambury. Dobór haseł oraz stopień ich trudności powodowały, że śmiechu było co niemiara. Oczywiście w trakcie każdej rozgrywki wyłanialiśmy zwycięzcę, dla którego wspólnie z pozostałymi uczestnikami wymyślaliśmy nagrodę w postaci konkretnego zadania. I tak królem kalamburów został nikt inny, jak mój przyjaciel Staszek. Nagrodą za zajęcie pierwszego miejsca było tego wieczoru pierwszeństwo w skorzystaniu z prysznica :) Kolejny dzień przyniósł jeszcze większą frajdę. Pole namiotowe, na którym się spędzaliśmy swój urlop znajdowało się w rewelacyjnym miejscu. Z jednej strony las, z drugiej zaś jezioro. Biwakowiczów było niewielu, pomimo sezonu i pięknej pogody. Zaprosiliśmy zatem do wspólnej zabawy sąsiadów, urocze małżeństwo z centralnej Polski, a ponieważ przestrzeni do harcy nie brakowało, postanowiliśmy rozpocząć kolejną grę towarzyską - grę w chowanego. Pomimo naszego dość poważnego już wieku, nie czuliśmy się skrępowani. Wręcz przeciwnie. Gra ta przywołała wiele wspomnień dziecięcych i młodzieńczych lat. Tym razem to mnie udało się zdobyć tytuł króla gry. Pozostali współzawodnicy długo debatowali nad nagrodą dla zwycięzcy. Niestety, pomimo moich sprzeciwów, miałem zaszczyt zaplanować trasę wycieczki rowerowej na kolejny dzień naszego pobytu i w oparciu o mapę oraz naszkicować plan podróży. Każdy kolejny dzień przynosił nowe wrażenia i niezapomniane chwile. Tegoroczne wakacje również zamierzamy spędzić biwakując na Mazurach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz