piątek, 6 listopada 2015

Weekend na jachcie


Niedawno, podczas jednego ze spotkań towarzyskich z naszymi dobrymi przyjaciółmi wpadliśmy na wspaniały pomysł. Zbliżało się lato i okres wakacyjnych urlopów. Postanowiliśmy pojechać na Mazury i wynająć niewielki jacht. Planowaliśmy spędzić ten czas żeglując po jeziorach. Nasz znajomy Bogdan miał w tym zakresie ogromne doświadczenie. Swojego czasu miał nawet własna szkółkę żeglarską dla dzieci i młodzieży. Pomysł wydawał się rewelacyjny. Gdy nadszedł czas długo wyczekiwanego urlopu spakowaliśmy bagaże i wyruszyliśmy w podróż. Mieszkamy w centrum Polski, więc droga nie była długa  i męcząca. Wśród spakowanych drobiazgów nie mogło zabraknąć naszej ulubionej gry towarzyskiej „ Kalejdoskop 50  gier”. Bardzo często podczas naszych spotkań w nią gramy , świetnie się przy tym bawiąc. Oczywiście przed wyjazdem tematem spornym był wybór jeziora, po którym mieliśmy żeglować. Koniec końców stanęło na największym jeziorze mazurskim Śniardwy. Nie byłem zadowolony z tego wyboru, gdyż z tego co wiem, jezioro to jest bardzo płytkie, a liczne głazy ukryte pod powierzchnią wody mogą stwarzać prawdziwe niebezpieczeństwo nawigacyjne. Co więcej na tego typu zbiorniku wodnym , gdy wzrasta siła wiatru w ciągu kilku minut podnosi się wysoka fala, która niejeden raz była przyczyną tragedii .Oczywiście dla Bogdana był to pewien rodzaj wyzwania. Ja będąc przezorny na wszelki wypadek prześledziłem chyba wszystkie prognozy pogody dla żeglugi śródlądowej. Gdy dotarliśmy na miejsce właśnie świtało. Jezioro wyglądało cudownie w promieniach wschodzącego słońca i delikatną mgłą unoszącą się nad taflą wody. Około południa byliśmy już na pokładzie. Pogoda była wspaniała. Zanim odbiliśmy od brzegu zasięgnęliśmy języka, by zorientować się którą z ośmiu wysp odwiedzić. Ponoć najpiękniejszą jest wyspa Kaczor. Tam też postanowiliśmy pożeglować. Kilka godzin później byliśmy już daleko od lądu. Zbliżał się wieczór. Żona przygotowała kolację, a ja wyciągnąłem z  plecaka „Kalejdoskop 50 gier”. Widok był zachwycający. Słońce powoli zachodziło za horyzont, wiał lekki wiaterek, a my rozpoczęliśmy partyjkę szach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz