Siedem lat temu moja ukochana córka Monika wyjechała ze swoim
narzeczonym do Norwegii. Mieli pozostać tam jedynie na okres wakacyjny. Życie
potoczyło im się jednak zupełnie inaczej. Dostali pracę, wynajęli mieszkanie i
tam zostali. Twierdzili, że do kraju nie mają po co wracać ze względu na brak
perspektyw. Tam żyło im się, z tego co opowiadała córka, a dzwoniła do nas raz
w tygodniu, na dość wysokim poziomie. Początkowo, dla nas rodziców, był to duży
szok. Tęskniliśmy bardzo. W końcu to nasze jedyne dziecko. Po dwóch latach pobytu
Monika zadzwoniła do nas z radosną nowiną, że spodziewa się dziecka. Niedługo
po narodzinach malutkiej Zosi , córka wykupiła nam bilety lotnicze i
polecieliśmy w odwiedziny. Mieszkali w pięknym domu, a wnusia skradła mi moje
serce. Niestety od tamtej pory widzieliśmy się jeszcze tylko dwa razy. Bolało
nas to, że nie możemy na co dzień podziwiać postępów naszej małej wnusi i
towarzyszyć jej w dorastaniu. Tydzień temu zadzwoniła Monika i oświadczyła, że
wpadną do nas na jakiś tydzień. Radości nie było końca . Wspólnie z żoną
robiliśmy zakupy na ich przyjazd. Wnusia niedawno skończyła cztery latka. Żona
przygotowała dla niej wielką paczkę
z upominkami. W większości były to śliczne sukieneczki, ale nie zabrakło
również zabawek, wśród których znalazły się również puzzle „Wesoły dzień Zosi”.
W końcu nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie i moją małżonkę dzień. Pojechaliśmy
na lotnisko do Krakowa, by ich odebrać. Gdy zobaczyłem moją małą Zosieńkę,
byłem tak wzruszony, że z ledwością powstrzymałem łzy. Uściskom nie było końca.
Przyjechaliśmy do domu, żona podała obiad. Zosia nie mogła się najeść, tak
bardzo smakowało jej nasze rodzime jedzenie. Po posiłku nadszedł czas na upominki.
Zosia z wypiekami na policzkach odpakowywała kolejne prezenty. Każdą z sukienek
obowiązkowo musiała przymierzyć . Wyglądała w nich jak mała księżniczka. Na
samym dole worka leżały puzzle „
Wesoły dzień Zosi ”. Wnusia uśmiechnęła się szeroko i słodkim głosikiem
potwierdziła, że to naprawdę bardzo wesoły dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz