poniedziałek, 30 listopada 2015

Augustów


Ubiegłoroczne wakacje spędziliśmy całą rodziną na Mazurach. Był to wyjątkowo udany wyjazd, na który czekaliśmy cały pracowity rok. Urlop zaplanowaliśmy dość wcześnie, bo pod koniec czerwca. Troszkę martwiliśmy się pogodą, bo        z nią w naszej strefie klimatycznej różnie bywa. Zarezerwowaliśmy pokoje               w ośrodku wypoczynkowym w samym sercu Augustowa .Gdy nadszedł czas wyjazdu spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy w drogę. Mieszkamy na Mazowszu, więc droga nie należała do najdłuższych. Na miejsce dotarliśmy około godziny dziesiątej. Zakwaterowanie możliwe było dopiero od dwunastej. Postanowiliśmy więc pospacerować i rozejrzeć się po okolicy. Pogoda nam dopisywała. Ośrodek oddalony był od najbliższego jeziora o mniej więcej kilometr drogi. Po drodze do dyspozycji mieliśmy kilka lokalnych sklepików              i jeden duży dyskont. Po małej wycieczce wróciliśmy, aby rozpakować walizki        i odetchnąć od podróży, która choć nie była za długa to jednak troszkę nas znużyła. Pokoje były czyste i nowoczesne, w każdym łazienka i mały aneks kuchenny. W ośrodku też można było wykupić całodzienne wyżywienie               w przystępnych cenach. Skorzystaliśmy z oferty i wieczorem udaliśmy się na kolację. Okazało się ,że tego dnia organizowany był również wieczorek zapoznawczy dla gości hotelowych przy muzyce lokalnego zespołu. Poznaliśmy bardzo sympatyczną rodzinę z Sanoka. Najbardziej z tego spotkania ucieszyła się nasza wnuczka Oliwka, gdyż znalazła koleżankę w podobnym wieku. Dziewczynki świetnie się dogadywały. Obok sali bankietowej znajdowała się świetlica, na której najmłodsi  uczestnicy turnusów wypoczynkowych mogli troszkę się pobawić. Dziewczynki postanowiły sprawdzić, jakie atrakcje tam na nie czekały. Na regałach poukładane były gry planszowe i puzzle. Oliwka wyciągnęła układankę ”Barbie i jej super przyjaciele” i do wspólnej zabawy zaprosiła nowo poznaną Karolinkę. Zostawiliśmy dziewczynki na świetlicy, doglądając je od czasu do czasu, a my mogliśmy się troszkę zrelaksować. Następnego dnia skoro świt Oliwka pobiegła po Karolinkę i obie uradowane udały na świetlicę sprawdzić, czy ułożone przez nie poprzedniego wieczoru puzzle „ Barbie i jej super przyjaciele” nie zostały przez nikogo zniszczone. Na całe szczęście układanka leżała w tym samym miejscu, w którym ją zostawiły. Po śniadaniu wszyscy razem udaliśmy się nad jezioro. Dni w  doborowym  towarzystwie upływały w zastraszającym tempie. Gdy nadszedł czas wyjazdu dziewczynki nie mogły się rozstać wymieniły się adresami i obiecały sobie nawzajem że będą do siebie pisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz