środa, 25 listopada 2015

Wirusówka


Dwa dni temu mój ośmioletni syn Igor zachorował. W nocy dostał wysokiej gorączki, miał silne dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Z samego rana udaliśmy się do przychodni. Kolejka do lekarza była imponująco długa. Właściwie nie było czemu się dziwić. Początek jesieni to pora roku sprzyjająca zachorowaniom. Zimne ranki i wieczory, a za dnia dość wysokie temperatury przyczyniają się do  wzrostu przeziębień , głównie wśród najmłodszych. Do lekarza rodzinnego dostaliśmy się po niemalże dwóch godzinach oczekiwania. Okazało się, że to  infekcja wirusowa, której przebiegowi towarzyszą biegunka i wymioty, wysoka temperatura oraz ogólne osłabienie organizmu. W drodze powrotnej do domu wstąpiliśmy do apteki i wykupiliśmy wszystkie niezbędne lekarstwa. Pierwszy dzień choroby dał nam wszystkim w kość. Na całe szczęście podane medykamenty dość szybko zaczęły działać i następnego dnia Igor poczuł się już o wiele lepiej. Przede wszystkim minęły dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Lekarz jednak zalecił leżenie w łóżku przez przynajmniej pięć dni. Igorowi, który czuł się coraz lepiej, najzwyczajniej w świecie zaczęło się nudzić. Żona musiała wrócić do pracy, więc wziąłem dwa dni urlopu. Postanowiłem urozmaicić synowi kolejny dzień choroby. Wyciągnąłem z szafy    z zabawkami jego ulubioną grę „5 sekund Junior”. Rzadko znajdujemy czas na wspólną zabawę, gdyż dużo pracuję , a gdy wracam do domu na taka rozrywkę jest albo za późno, albo najzwyczajniej w świecie nie mam już siły i ochoty na jakiekolwiek zabawy. Choroba syna była zatem znakomitą okazją, by spędzić ze sobą trochę czasu. Igor czuł się na tyle dobrze, że wspólna gra nie nadwyrężała jego zdrowia. Oczywiście w  grze „ 5 sekund junior”  wygranym zawsze był Igor, choć tak naprawdę dawałem spore fory. Wspaniale było patrzeć jak wiele radości sprawia mu wygrana. Cały dzień poświęciliśmy zabawie, z małą przerwą na zjedzenie przygotowanego przez żonę obiadu. Dla nas obojga był to wyjątkowy dzień. Chyba oboje czuliśmy jak bardzo wspólna zabawa  zbliżyła nas do siebie. Obiecałem Igorowi ,że częściej będę brał taki wolny dzień i poświęcał go tylko jemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz