Kilka dni temu zorganizowano w przedszkolu, do którego od
początku września zaczęła uczęszczać moja wnuczka Agusia, piknik integracyjny.
Niestety córka z zięciem nie
mogli w nim uczestniczyć ze względu na pracę, więc ja jako dyżurny dziadek
miałem zaszczyt towarzyszyć mojej wnuczce. Pogoda była rewelacyjna, więc piknik
zorganizowano w ogrodzie na terenie przedszkola. Dzieciaki miały przybyć na
imprezę jak najbardziej kolorowo ubrane. Córka przygotowała więc strój dla
wnuczki składający się z różowej spódniczki, niebieskiej bluzeczki i zielonego
sweterka. Aga włoski miała upięte w dwa warkoczyki na końcu których sterczały
żółte kokardki. Wyglądała jak cukiereczek. Po przybyciu na miejsce, gdy
wszystkie dzieci razem się zebrały zrobiło się radośnie i bardzo kolorowo. Na
scenę wstąpiła pani animatorka z
bukietem baloników i workiem niespodzianek. Każde dziecko miało za zadanie opowiedzieć coś o sobie, a w
nagrodę otrzymywało mały upominek. Gdy nadeszła kolej Agi obawiałem się, że
nawet prezent od pani animatorki nie zmusi jej do wydobycia z siebie choć
jednego dźwięku. Ku mojemu jednak zaskoczeniu Aga powolutku się przedstawiła, a
później nastąpił potok słów, których połowy nie mogłem rozszyfrować. Nie mniej
jednak było to urocze. W nagrodę
wylosowała z worka pani animatorki karty „ Gdzie jest Dory? -gra Piotruś”. Z
rozbrajającym uśmiechem przybiegła do mnie pochwalić się zdobyczą. Po wręczeniu
upominków nadszedł czas na zabawę i poczęstunek. Piknik trwał prawie trzy
godziny. Agusia tak dobrze się bawiła z innymi dziećmi, że z imprezy wyszliśmy
niemal ostatni. Gdy dotarliśmy do domu okazało się, że zapomnieliśmy
zdobycznych kart „ Gdzie jest Dory? -gra Piotruś”. Nastąpiło oczywiście to czego się
spodziewałem, a więc mała histeria. Nie miałem innego wyjścia jak wrócić do
przedszkola i poszukać zguby. Po pikniku nie było już ani śladu. Na całe
szczęście drzwi otworzył mi dozorca. Szybciutko przedstawiłem mu mój problem. Okazał
się wyrozumiały i pomógł w odnalezieniu zaginionej gry. Odetchnąłem z ulgą, gdy
na stoliczku w pokoju pań przedszkolanek zobaczyłem leżące pudełeczko „ Gdzie
jest Dory? -gra Piotruś”. Podziękowałem dozorcy i czym prędzej wróciłem do
domu. Sytuacja została opanowana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz