środa, 2 listopada 2016

Zaległa wycieczka


Jestem wychowawcą uczniów jednej z  klas piątych szkoły podstawowej. Moje dzieciaki nie należą do tych najgrzeczniejszych, ale są niewątpliwie bardzo sympatyczne. Od czwartej klasy podczas godziny wychowawczej toczyły się dyskusje na temat szkolnej wycieczki. W ubiegłym roku niestety zorganizowanie jej nie było możliwe, gdyż miałem dosyć poważne problemy zdrowotne i przez kilka miesięcy nie było mnie w szkole. Dzieciaki były bardzo zawiedzione. Obiecałem im, że w nowym roku szkolnym pojedziemy na fajną kilkudniową wycieczkę. Nie było już odwrotu. Opieka nad dzieciakami podczas takich wypraw to nie lada wyzwanie i duży stres.  Na całe szczęście do uczestnictwa     w wycieczce dołączyła do nas inna klasa i opiekunów również uzbierała się liczna grupka. Były więc spore szanse na okiełzanie młodych buntowników. Wybraliśmy się do Krakowa. W autokarze dzieciaki zachowywały się całkiem przyzwoicie. Najgorsze jednak są zawsze noce. Wtedy, zwłaszcza chłopcom przychodzą do głowy niesamowite pomysły. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.  Po przyjeździe na miejsce, rozpakowaliśmy walizki i udaliśmy się na Stary Rynek. Jak zwykle było tłoczno, ale i kolorowo. Pod Sukiennicami dzieciaki kupiły pamiątki, zjedliśmy obiad i wróciliśmy do hotelu. Zbliżał się wieczór. Zrobiłem mały obchód. Wyglądało na to, że zapowiada się nieprzespana noc.     U swoich uczennic zauważyłem na stole grę „ Kalejdoskop 50 gier” i spytałem czy mogę wypożyczyć na dzisiejszy wieczór. Nie miały nic przeciwko temu. Zebraliśmy się z opiekunami w jednym pokoju i ustaliliśmy dyżury. Dzieciom zapowiedzieliśmy ciszę nocną od godziny 22. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie położą się grzecznie spać . Zaparzyłem mocną kawę             i zaproponowałem partyjkę wypożyczonej gry „ Kalejdoskop 50 gier”. Drzwi od pokoju na wszelki wypadek zostawiliśmy uchylone, by słyszeć, co dzieje się na korytarzu. Dochodziła tak zwana godzina policyjna. Wraz z pozostałymi opiekunami zajrzeliśmy do wszystkich pokoi i życzyliśmy dzieciom dobrej nocy    i udaliśmy się z powrotem do naszej wartowni. To był początek długiej                  i męczącej nocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz