W ostatnią sobotę postanowiliśmy wspólnie z rodzinką spędzić wolny
czas na świeżym powietrzu . Dzień wcześniej długo debatowaliśmy nad tym co
możemy robić . Pomysłów było kilka , od przejażdżki rowerowej po piknik nad
wodą. Nie mogliśmy się zdecydować , więc przeprowadziliśmy głosowanie, które
znowu nie przyniosło rezultatu, albowiem głosy rozłożyły się równomiernie.
Postanowiłem zatem ,że można mieć i wycieczkę rowerową i piknik jednocześnie.
Każdemu pomysł się spodobał. Poprosiłem syna o pomoc w przygotowanie rowerów do
wspólnej wyprawy. Wstaliśmy bardzo wczesną porą, by dotrzeć na miejsce zanim z
nieba zacznie lać się żar. Poszedłem do
piekarni po świeże bułeczki i nasze ulubione drożdżówki. Każdy z nas zabrał
plecak z jedzeniem i piciem. Martynka, moja pięcioletnia córka, miała
największy bagaż, bo na wycieczce nie mogło przecież zabraknąć jej ukochanych
lalek i ostatnio zakupionej planszowej gry edukacyjnej „ A to było tak”. Na
całe szczęście plecak, choć spory, nie był wcale ciężki. Wyruszyliśmy w drogę.
Pogoda była rewelacyjna. Nasza trasa przebiegała leśnymi ścieżkami, więc było
wyjątkowo przyjemnie. Gdy dotarliśmy na miejsce rozłożyliśmy koce i oddaliśmy
się błogiemu leniuchowaniu . Pomysł z piknikiem był naprawdę udany. Słoneczko
cudownie przygrzewało, a z koron drzew słychać było wesoły świergot ptaków. Gdy
troszkę odpoczęliśmy, postanowiliśmy z synem pograć w piłkę . Martynka nie
miała na to ochoty. Rozstawiła sobie bowiem swoją układankę edukacyjną A to
było tak, obok naszych kocy i cichutku bawiła się nią. Gra w piłkę totalnie mnie
wykończyła. Padłem na zieloną trawę i nie miałem siły się ruszyć. Zamknąłem
oczy i chyba nawet chwilkę się zdrzemnąłem, ale zaczął mi dokuczać głód.
Małżonka wyciągnęła z koszyka drożdżówki z truskawkami i borówkami. Po
przekąsce zagraliśmy w karty. Martynka przyłączyła się do zabawy. Czas upływał
nam bardzo szybko. W
końcu nadszedł moment powrotu. Niechętnie pakowaliśmy nasze tobołki. Do domu
dotarliśmy, gdy zaczęło się już ściemniać. Wzięliśmy prysznic i niezmiernie
zmęczeni, choć zadowoleni z wycieczki, położyliśmy się spać. To był wyjątkowo
fajnie spędzony dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz