środa, 15 listopada 2017

Wycieczka


Co roku dla naszych starszych podopiecznych organizujemy jesienią w naszym   przedszkolu jakiś jednodniowy wyjazd. Tym razem mieliśmy do wyboru zwiedzanie zoo albo przedstawienie w teatrze.  Postanowiliśmy więc zapytać o zdanie najmłodszych. Wybór był niemalże jednogłośny i padł na wycieczkę do zoo. Dzieciaki nie mogły sie doczekać. Dzień wyjazdu  przypadł pod koniec tygodnia,                w piątek. Pogoda była wspaniała. Było wyjątkowo ciepło i słonecznie. W sam raz na zwiedzanie ogrodu zoologicznego. Od samego rana dzieciom dopisywały humory. Każde zabrało ze sobą mały ekwipunek w postaci suchego prowiantu na drogę oraz małą zabawkę, by nie nudziły się w autokarze. W końcu ruszyliśmy. Do przejechania mieliśmy niespełna sześdziesiąt kilometrów. Ulokowałem się na końcu naszego wesołego autobusu, by mieć wszystkich uczestników na oku. Obok mnie siedziała Zosia , moja ulubienica.   Po pewnym czasie wyjęła z plecaczka swoją ulubioną grę Gdzie jest Dory gra Piotruś i poprosiła mnie, abym się z nią pobawił. Nie miałem nic przeciwko. Dzieciaczki spokojnie siedziały na swoich miejscach w autobusie                       i zachowywały się wyjątkowo grzecznie. Gra pochłonęła nam większość czasu                     i zanim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu. Z racji wczesnej pory kolejki do kas wcale nie były spore.  Zakupiliśmy bilety wstępu i można było zająć się oprowadzaniem grupy po ogrodzie. Z pomocą przyszła nam sympatyczna przewodniczka. Największe  emocje wzbudzały lwy i tygrysy oraz szympansy. Pośrodku zoo znajdowała sie strefa zabaw dla dzieci oraz kilka kiosków                              z pamiątkami, słodyczami i lodami. Tam zabawiliśmy troszkę dłużej. Dzieciaki były przeszczęśliwe.  Nie obyło sie również bez pamiątkowych zdjęć. Zwiedzanie ogrodu  zoologicznego dobiegło wreszcie końca. Podziękowaliśmy wszyscy naszej przewodniczce i się pożegnaliśmy. W drodze powrotnej znów grałem z Zosią                     w Gdzie jest Dory gra Piotruś . Wreszcie dojechaliśmy na miejsce. Umęczone, ale               i uśmiechnięte maluchy odebrali ich opiekunowie. Jeszcze tego samego dnia postanowiłem wrzucić na internetową stronę naszego wesołego przedszkola pamiątkowe zdjęcia, uwieczniające wyjatkowy dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz