wtorek, 6 marca 2018

Na basenie



           Zabraliśmy wczoraj na basen naszą szesnastomiesięczną córeczkę Anię. Już dawno nosiliśmy się z tym zamiarem ale zawsze coś stawało na przeszkodzie, albo mała była przeziębiona, albo mi brakowało czasu, albo żona musiała dłużej zostać w pracy. Zaraz po wejściu do basenu zauważyliśmy, że Ania w wodzie czuje się jak mała rybka, chlapie, kopie nóżkami, jest przeszczęśliwa – myślę, że już niedługo nauczy ją pływać. Obawialiśmy się z żoną czy małej spodoba się na basenie więc postanowiliśmy zaopatrzyć się w kilka gadżetów aby umilić wspólną zabawę, były gumowe kaczuszki do kąpieli, kolorowe kółko do pływania i piękna dmuchana piłka średniej wielkości z obrazkiem małej syrenki Ariel.
        Maluszkowi najbardziej spodobała się piłka, piękne żywe kolory od razu przykuły jej uwagę. Rozmiar piłeczki idealnie pasował do jej małych rączek. Rzucaliśmy kolejno do siebie piłkę a mała była bardzo zadowolona. Obrazek na piłce – syrenka Ariel i jej przyjaciele bardzo przypadły do gustu małej pływaczce. Spędziliśmy na basenie kilka godzin, było przemiło. Żona mogła rozluźnić się po ciężkim dniu w pracy, ja też bardzo się odprężyłem ale najważniejsze było to, że mogliśmy trochę czasu spędzić razem na wspólnej, miłej zabawie. Ania nie miała wcale ochoty wychodzić z basenu, tak bardzo spodobała jej się kąpiel. Obiecaliśmy sobie z żoną, że przynajmniej raz w tygodniu uda nam się wygospodarować czas żeby wspólnie wyskoczyć na basen. Jeśli sprawia to tyle przyjemności naszej małej to i my jesteśmy szczęśliwi. Na szczęście mamy basen blisko domu. Kilometr od nas wybudowano luksusowy hotel ze spa i z basenem dostępnym nie tylko gościom hotelowym ale również gościom z zewnątrz. Woda w basenie nie jest chlorowana tylko ozonowana więc jest całkowicie bezpieczna dla maluchów. Już za tydzień mamy w planach wybrać się tam znowu i na pewno zabieżemy ze sobą ulubioną piłkę z Arielką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz