Zabraliśmy wczoraj na basen naszą szesnastomiesięczną córeczkę Anię. Już
dawno nosiliśmy się z tym zamiarem ale zawsze coś stawało na przeszkodzie, albo
mała była przeziębiona, albo mi brakowało czasu, albo żona musiała dłużej
zostać w pracy. Zaraz po wejściu do basenu zauważyliśmy, że Ania w wodzie czuje
się jak mała rybka, chlapie, kopie nóżkami, jest przeszczęśliwa – myślę, że już
niedługo nauczy ją pływać. Obawialiśmy się z żoną czy małej spodoba się na
basenie więc postanowiliśmy zaopatrzyć się w kilka gadżetów aby umilić wspólną
zabawę, były gumowe kaczuszki do kąpieli, kolorowe kółko do pływania i piękna
dmuchana piłka średniej wielkości z obrazkiem małej syrenki Ariel.
Maluszkowi najbardziej spodobała się piłka, piękne żywe kolory od razu
przykuły jej uwagę. Rozmiar piłeczki idealnie pasował do jej małych rączek.
Rzucaliśmy kolejno do siebie piłkę a mała była bardzo zadowolona. Obrazek na
piłce – syrenka Ariel i jej przyjaciele bardzo przypadły do gustu małej pływaczce.
Spędziliśmy na basenie kilka godzin, było przemiło. Żona mogła rozluźnić się po
ciężkim dniu w pracy, ja też bardzo się odprężyłem ale najważniejsze było to,
że mogliśmy trochę czasu spędzić razem na wspólnej, miłej zabawie. Ania nie
miała wcale ochoty wychodzić z basenu, tak bardzo spodobała jej się kąpiel.
Obiecaliśmy sobie z żoną, że przynajmniej raz w tygodniu uda nam się
wygospodarować czas żeby wspólnie wyskoczyć na basen. Jeśli sprawia to tyle
przyjemności naszej małej to i my jesteśmy szczęśliwi. Na szczęście mamy basen
blisko domu. Kilometr od nas wybudowano luksusowy hotel ze spa i z basenem
dostępnym nie tylko gościom hotelowym ale również gościom z zewnątrz. Woda w
basenie nie jest chlorowana tylko ozonowana więc jest całkowicie bezpieczna dla
maluchów. Już za tydzień mamy w planach wybrać się tam znowu i na pewno
zabieżemy ze sobą ulubioną piłkę z Arielką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz