Tydzień temu wybrałem się z rodziną i
znajomymi na narty w Alpy. Przez kilka lat nie mogłem pozwolić sobie na taki
wyjazd, ponieważ albo nie dostałem urlopu w pracy, albo dzieciaki były chore
albo mieliśmy z żoną jakieś ekstra wydatki i brakowało pieniędzy na zimową
wycieczkę. Tym bardziej wyjazd był wyczekany i wymarzony. Chcieliśmy z żoną
naprawdę porządnie wypocząć, poszusować po alpejskich stokach i sprawić radość
dzieciakom. Wszystko było dokładnie zaplanowane i zorganizowane. Mieliśmy jechać
autokarem nocą i wczesnym rankiem dotrzeć do Alpejskiej wioski gdzie mieliśmy
opłacony i zarezerwowany wcześniej pensjonat.
Kiedy zapakowaliśmy się do autobusu
dzieciaki tylko na krótki moment podekscytowane były jazdą. Po trzydziestu
minutach usłyszeliśmy pierwsze „nudzi mi się”.
Trochę się wystraszyłem, że
jeśli na początku podróży maluchy już marudzą to jak wytrzymamy kolejne
dwanaście godzin. Na szczęście znajoma Gosia była przygotowana na takie
sytuacje. Z plecaka wyjęła karty. Były to karty Piotruś Trefla. Niby stara i
wszystkim dobrze znana gra karciana, ale w zupełnie nowej odsłonie. Gra
przedstawiała postacie z bardzo popularnej ostatnio bajki – „Gdzie jest Dory?”.
Moja Ania i Ola bardzo ożywiły się na propozycję wspólnej gry. Nie wiem jak to
możliwe, ale dzieciaki zajęły się kartami Piotrusia na kilka godzin. Tak bardzo
spodobały im się kolorowe ilustracje z bajki „Gdzie jest Dory?”, że nawet nie
zauważały upływającego czasu. Po kilku dobrych godzinach maluchy zasnęły z
kartami w ręku i obudziły się dopiero we Włoszech.
Zapobiegliwość Gosi okazała się dla
wszystkich zbawienna. Przyjaciółka podarowała karty Trefla moim dzieciakom.
Jeszcze podczas wyjazdu nie raz wieczorami wyjmowały ulubionego Piotrusia i
grały w „Gdzie jest Dory?”. Gosia ma już dorosłe dzieciaki i jako doświadczona
mama doskonale wie, że w podróży dzieci się nudzą i trzeba wymyślić sposób, aby
jazda autobusem czy samochodem minęła szybko i interesująco. Dlatego pakuje na
każdy wyjazd do plecaka karty Piotrusia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz