piątek, 2 marca 2018

Wyprawa w Alpy



          Tydzień temu wybrałem się z rodziną i znajomymi na narty w Alpy. Przez kilka lat nie mogłem pozwolić sobie na taki wyjazd, ponieważ albo nie dostałem urlopu w pracy, albo dzieciaki były chore albo mieliśmy z żoną jakieś ekstra wydatki i brakowało pieniędzy na zimową wycieczkę. Tym bardziej wyjazd był wyczekany i wymarzony. Chcieliśmy z żoną naprawdę porządnie wypocząć, poszusować po alpejskich stokach i sprawić radość dzieciakom. Wszystko było dokładnie zaplanowane i zorganizowane. Mieliśmy jechać autokarem nocą i wczesnym rankiem dotrzeć do Alpejskiej wioski gdzie mieliśmy opłacony i zarezerwowany wcześniej pensjonat.
          Kiedy zapakowaliśmy się do autobusu dzieciaki tylko na krótki moment podekscytowane były jazdą. Po trzydziestu minutach usłyszeliśmy pierwsze „nudzi mi się”.
Trochę się wystraszyłem, że jeśli na początku podróży maluchy już marudzą to jak wytrzymamy kolejne dwanaście godzin. Na szczęście znajoma Gosia była przygotowana na takie sytuacje. Z plecaka wyjęła karty. Były to karty Piotruś Trefla. Niby stara i wszystkim dobrze znana gra karciana, ale w zupełnie nowej odsłonie. Gra przedstawiała postacie z bardzo popularnej ostatnio bajki – „Gdzie jest Dory?”. Moja Ania i Ola bardzo ożywiły się na propozycję wspólnej gry. Nie wiem jak to możliwe, ale dzieciaki zajęły się kartami Piotrusia na kilka godzin. Tak bardzo spodobały im się kolorowe ilustracje z bajki „Gdzie jest Dory?”, że nawet nie zauważały upływającego czasu. Po kilku dobrych godzinach maluchy zasnęły z kartami w ręku i obudziły się dopiero we Włoszech.
          Zapobiegliwość Gosi okazała się dla wszystkich zbawienna. Przyjaciółka podarowała karty Trefla moim dzieciakom. Jeszcze podczas wyjazdu nie raz wieczorami wyjmowały ulubionego Piotrusia i grały w „Gdzie jest Dory?”. Gosia ma już dorosłe dzieciaki i jako doświadczona mama doskonale wie, że w podróży dzieci się nudzą i trzeba wymyślić sposób, aby jazda autobusem czy samochodem minęła szybko i interesująco. Dlatego pakuje na każdy wyjazd do plecaka karty Piotrusia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz