piątek, 17 kwietnia 2015
Kilka dni temu w zaufanym gronie znajomych wybraliśmy się do pobliskiego pubu, by uczcić narodziny syna naszego przyjaciela. Po kilku nieudanych próbach zorganizowania spotkania naszej starej paczki wreszcie nadarzyła się super okazja. Nie można przecież odmówić przyjacielowi wspólnego świętowania tak uroczystego wydarzenia, jakim są narodziny pierworodnego. Świeżo upieczonego tatusia duma wręcz rozpierała. Tematem przewodnim spotkania był oczywiście nowonarodzony Aleksander. Nasz dumny i szczęśliwy przyjaciel Kuba chlubił się pierwszymi zdjęciami synka. Nagle ktoś zapytał jaką pierwszą zabawkę przewiduje sprezentować małemu. Rozgorzała gorąca dyskusja na temat jakie zabawki są teraz na topie. Niewiele było trzeba by wróciły wspomnienia wspólnych zabaw i harcy. Znaliśmy się przecież dobre ćwierć wieku. Rzuciłem zatem hasło pt. "zwykła zabawka, a rozkołysze, rozbawi ..." Każdy z nas miał bowiem w dzieciństwie zabawki, z którymi nie mógł się rozstać i które na zawsze pozostały w jego pamięci. Konik na biegunach, pluszowy miś czy ulubiony resorak, to tylko niektóre z nich. Jak się jednak okazało prawdziwe rekordy w naszym męskim towarzystwie biły jednak klocki LEGO. To przecież nieśmiertelne zabawki nie tylko dla chłopców. Oczywiście szczytem marzeń było otrzymanie kolejnego zestawu klocków. Ile trudu trzeba było włożyć w przekonanie mamy czy taty, że bez kolejnego upragnionego pudełeczka życie nie będzie miało sensu. Niekiedy starania o jego zdobycie wiązały się z wykonywaniem różnych misji domowych, takich jak wyrzucanie śmieci przez tydzień albo pomoc w umyciu samochodu taty, itd. Ale zazwyczaj wysiłek się opłacał o ile nie odwinęło się jakiegoś numeru i starania trzeba było zacząć od początku. A przecież klocki LEGO to chyba zabawki, z których można wyczarować wszystko, a dziecięca wyobraźnia nie ma końca. Mnie osobiście najbardziej w pamięci utkwił zestaw drewnianych pociągów. Dla mnie były to najlepsze, najbardziej urokliwe zabawki. Kolorowe, funkcjonalne i edukacyjne, z możliwością tworzenia nietypowych torów jazdy. Oprócz zabawek największą frajdę sprawiało wszelkiego rodzaju kolekcjonerstwo, żeby nie powiedzieć zbieractwo, a zatem zbierało się papierki po gumach Donald i Turbo, kapsle, papierki po czekoladach, puszki po napojach, komiksy typu "Tytus, Romek i Atomek" czy " Kajko i Kokosz". To były świetne czasy. Ciekaw jestem jaki typ zabawek upodoba sobie Aleksander, może to będą nieśmiertelne klocki LEGO.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz