Od pewnego czasu nasza nastoletnia córka Iga suszyła nam
głowę o to, by móc zorganizować małą imprezę w domu dla najbliższych
przyjaciół, oczywiście najlepiej pod naszą nieobecność. Przez długi jednak czas
nie było ku temu okazji, bowiem rzadko wychodzimy z domu . Jednym z powodów
naszego ubogiego życia towarzyskiego jest wychowywanie młodszego syna Igora .
Najzwyczajniej w świecie brakuje chętnych do sprawowania opieki nad niesfornym
chłopcem. Z tego też względu, jeśli chodzi o dłuższe wyjścia i spotkania ze znajomymi,
ograniczamy się do minimum. Raz do roku mamy jednak imprezę, której nie
opuściłbym za żadne skarby. Jest to hubertus, organizowany przez moje Koło
Łowieckie w listopadzie. Nie wyobrażam
sobie, żeby mnie na nim nie było, oczywiście w towarzystwie mojej małżonki. Przez
dłuższy czas córka nie wracała do tematu domówki. Dwa tygodnie temu jednak
przeczytała zaproszenie na nasz myśliwski bal. Termin imprezy przypadał akurat
w dniu urodzin Igi. Wiedziałem, że tym razem nie unikniemy tego drażliwego
tematu. Nie chodziło o to, że nie mamy zaufania do córki, ale o to, że
dzisiejsza młodzież ma wyjątkowo dziwaczne pomysły i po prostu baliśmy się
pozostawić małolatów na całą noc bez opieki osoby dorosłej. Igorem miała zająć
się babcia, a my po długich negocjacjach z uwagi na urodziny Igi, uzgodniliśmy
z nią zasady imprezy. Z duszą na ramieniu zostawiliśmy gromadkę nastolatków w
domu. Przed wyjściem podarowałem Idze świetną grę towarzyską „ 5 sekund”
Trefla, mając cichą nadzieję, że młodzieży się spodoba, choć szczerze w to
wątpiłem. Podczas hubertusa żona co godzinę dzwoniła do córki, spytać czy
wszystko w porządku i czy nie
dzieje się nic niepokojącego. Do domu wróciliśmy około godziny piątej. Po
cichutku otworzyliśmy drzwi. W pokoiku Igi jak śledzie w łóżku spały : nasza córka i jej
trzy najbliższe koleżanki. Zajrzeliśmy do dużego pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu
panował tam ład i porządek, a na stole leżała rozłożona gra „5 sekund”, a obok
niej karteczka z napisem : „ Dziękujemy. Gra rzeczywiście była fascynująca”.
Byłem pod ogromnym wrażeniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz