Kilka dni temu wybrałem się ze swoją klasą na wycieczkę do
Gdyni. Celem naszej wyprawy była wizyta w jednej z najstarszych fabryk puzzli,
kart i gier planszowych Trefl. Początkowo dzieciaki ciężko było przekonać, że może to być ciekawe doświadczenie zobaczyć
od podszewki jak powstają lubiane i cenione gry. W końcu jednak udało mi się
namówić do wyjazdu całą klasę. Wyruszyliśmy wczesnym rankiem . Do przebycia
mieliśmy niespełna dwieście kilometrów. Nie była to trasa odległa. Humory
dopisywały wszystkim. Ku naszemu zaskoczeniu kierowca autokaru był rozśpiewanym
starszym Panem, który umilał nam czas podróży przeróżnymi piosenkami i co
najważniejsze był w tym całkiem dobry. Dzieciaki chętnie włączyły się do
śpiewu. Zanim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu. Przywitała nas młoda
przewodniczka i zaprosiła do środka. Zanim jednak weszliśmy na teren fabryki
opowiedziała nam krótko jej historię . Jak się okazało początkowo była to mała
rodzinna firma, którą w 1985 roku założył Pan Wierzbicki, produkująca puzzle. Z
roku na rok odnosząc sukcesy zaczęła rozwijać swoje skrzydła i wprowadzać na
rynek również gry planszowe. Niespełna dziesięć lat później firma kupiła nową
siedzibę w Sopocie. Była już wtedy dużym potentatem w swojej dziedzinie,
produkując nie tylko na rynek polski, ale także za granicę. Wkrótce założyła
drużynę koszykówki, jak się okazuje wielokrotnego mistrza Polski. Z roku na rok
rosła w siłę i rozszerzała swoją działalność. Nadal tworzy z myślą o dzieciach
i ich rodzicach. Trefl stał się firmą znaną i cenioną w Europie. Po krótkiej
lekcji historii ,w końcu mogliśmy zobaczyć jak wygląda w środku fabryka .
Byliśmy pod ogromnym wrażeniem. Nowoczesne maszyny i dziesiątki pracowników,
uwijających się jak pracowite mróweczki. Wszystko razem wyglądało
fantastycznie. Dzieciaki były wniebowzięte i robiły sobie setki zdjęć. Po
wyczerpującym spacerze po niekończących się ścieżkach fabryki, podziękowaliśmy
naszej wspaniałej przewodniczce, która z pasją i wielkim zaangażowaniem
opowiadała jej historię i udaliśmy się
na pyszny obiad. Wkrótce wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz