wtorek, 21 czerwca 2016

Fabryka


Kilka dni temu wybrałem się ze swoją klasą na wycieczkę do Gdyni. Celem naszej wyprawy była wizyta w jednej z najstarszych fabryk puzzli, kart i gier planszowych Trefl. Początkowo dzieciaki ciężko było przekonać,  że może to być ciekawe doświadczenie zobaczyć od podszewki jak powstają lubiane i cenione gry. W końcu jednak udało mi się namówić do wyjazdu całą klasę. Wyruszyliśmy wczesnym rankiem . Do przebycia mieliśmy niespełna dwieście kilometrów. Nie była to trasa odległa. Humory dopisywały wszystkim. Ku naszemu zaskoczeniu kierowca autokaru był rozśpiewanym starszym Panem, który umilał nam czas podróży przeróżnymi piosenkami i co najważniejsze był w tym całkiem dobry. Dzieciaki chętnie włączyły się do śpiewu. Zanim się obejrzeliśmy byliśmy już na miejscu. Przywitała nas młoda przewodniczka i zaprosiła do środka. Zanim jednak weszliśmy na teren fabryki opowiedziała nam krótko jej historię . Jak się okazało początkowo była to mała rodzinna firma, którą w 1985 roku założył Pan Wierzbicki, produkująca puzzle. Z roku na rok odnosząc sukcesy zaczęła rozwijać swoje skrzydła i wprowadzać na rynek również gry planszowe. Niespełna dziesięć lat później firma kupiła nową siedzibę w Sopocie. Była już wtedy dużym potentatem w swojej dziedzinie, produkując nie tylko na rynek polski, ale także za granicę. Wkrótce założyła drużynę koszykówki, jak się okazuje wielokrotnego mistrza Polski. Z roku na rok rosła w siłę i rozszerzała swoją działalność. Nadal tworzy z myślą o dzieciach i ich rodzicach. Trefl stał się firmą znaną i cenioną w Europie. Po krótkiej lekcji historii ,w końcu mogliśmy zobaczyć jak wygląda w środku fabryka . Byliśmy pod ogromnym wrażeniem. Nowoczesne maszyny i dziesiątki pracowników, uwijających się jak pracowite mróweczki. Wszystko razem wyglądało fantastycznie. Dzieciaki były wniebowzięte i robiły sobie setki zdjęć. Po wyczerpującym spacerze po niekończących się ścieżkach fabryki, podziękowaliśmy naszej wspaniałej przewodniczce, która z pasją i wielkim zaangażowaniem opowiadała jej historię    i udaliśmy się na pyszny obiad. Wkrótce wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz