poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Obóz żeglarski


 Nadeszły w końcu długo wyczekiwane wakacje. Z początkiem roku szkolnego obiecałem synowi, że za uzyskanie świadectwa z  wyróżnieniem, to znaczy czerwonym paskiem zasponsoruję mu wymarzony obóz żeglarski. Mateusz stanął na wysokości zadania i mógł wreszczie pochwalić się swoimi osiągnięciami. Pozostało więc zrobić rekonesanas po placówkach organizujacych tego typu wypoczynek. Po kilku dniach spędzonych przy komputerze znalazłem w końcu całkiem ciekawą ofertę, której organizatorem była jedna ze szkółek żeglarskich na Mazurach . 14-dniowy rejs żeglarski miał prowadzić po najpiękniejszych akwenach i zakątkach krainy  jezior. W czasie jego trwania dzieci odwiedzić miały najważniejsze i największe porty, malownicze bindugi, a także najciekawsze i mało uczęszczane miejsca. Oczywiście podczas takiego obozu  nie mogło zabraknąć elementów szkolenia żeglarskiego. Przedstawiłem ofertę Mateuszowi . Był zachwycony. Do wyjazdu pozostały jedynie dwa tygodnie, podczas których syn z zapałem kompletował swój plecak. Do miejsca zbiórki w Giżycku odwiozłem go razem                          z małżonką.Pożegnanie nie było długie, ponieważ syn szybko nawiązuje kontakty, po zaledwie kilkanustu minutach zjednał sobie grupkę rówieśników. Dzwonił codziennie wieczorem. Pewnego dnia był strasznie podekscytowany. Okazało się , że po zakończeniu zajęć z zakresu teorii żeglarstwa, oragnizatorzy przeprowadzili mały test wiedzy. Mateusz zdobył najwięcej punktów                    i w nagrodę dostał V-tech Digizoom Smartwatch. Właściwie nazwa tego elektronicznego gadżetu niewiele mi mówiła, ale oczywiście cieszyłem się razem z nim . Dwa tygodnie minęły bardzo szybko i zanim się obejrzeliśmy już odbieraliśmy Mateusza z portu  w Węgorzewie, gdzie dzieciaki zakończyły swoją wędrówkę po jeziorach. Nie widziałem syna zaledwie kilkanaście dni,        a wydawało mi się , że bardzo zmężniał przez ten krótki okres czasu. W drodze powrotnej Mateusz opowiadał czego sie nauczył, pokazywał zdjęcia no                 i oczywiście swój zdobyczny V-tech Digizoom Smartwatch. Rzeczywiście było to całkiem sprytne urządzenie elektroniczne, więc zrozumiałem jego zachwyt nad nagrodą. Najbardziej jednak  Mateusz był zadowolony, że mógł uczestniczyć  w różnego rodzaju wykładach z zakresu teorii żeglarstwa, bezpieczeństwa, meteorologii i udzielania pierwszej pomocy. Na koniec stwierdził, że warto było poświęcić się nauce, by móc w wakacje uczestniczyć w tak wspaniałym obozie. Byłem szczęśliwy  widząc jak wiele przyjemności sprawił mu ten wyjazd.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz