Tydzień temu pojechałem z moją żoną Beatą oraz córką Klaudią
na wyczekiwany urlop do Chorwacji. Podróż była strasznie męcząca, ponieważ
postanowiliśmy wyruszyć w nocy, aby rano na spokojnie poszukać zakwaterowania i
zwiedzić okolicę. Kiedy jednak dotarliśmy do Chorwacji, nie wiedzieliśmy gdzie
dokładnie chcemy jechać. Po wybraniu jednego miasta ruszyliśmy dalej w drogę.
Kolejne trzy godziny podróży były przed nami, jednak nikt z nas o tym nie
myślał, ponieważ każdy był zachwycony klimatem, kulturą no i oczywiście
widokami. Po dotarciu do celu zmieniliśmy zdanie i wyruszyliśmy na
wyspę Pag, na którą dojechaliśmy po kolejnych dwóch godzinach podróży. W końcu mogliśmy chwilkę odpocząć i zacząć
szukać apartamentu. Okazało się jednak, że mieliśmy spory problem, ponieważ
gdzie byśmy nie poszli, odpowiadano nam tym samym. Nigdzie nie było wolnych
pokoi. Postanowiliśmy podjąć ostatnią próbę. Zapukaliśmy do kolejnych drzwi,
które otworzyło nam przemiłe małżeństwo. Nie mieli oni wolnych miejsc, jednak
zaproponowali nam, abyśmy odpoczęli. Chorwatka bardzo dobrze mówiła po polsku,
jej mąż zaś po włosku. Zaoferowali nam zimne napoje i wykonali kilka telefonów.
Znaleźli nam apartament w bardzo dobrej cenie. Na pożegnanie małżeństwo
wręczyło mojej córce puzzle „Droga mleczna” firmy Trefl. Kilka dni temu
zostawiono ją pod łóżkiem jednego z apartamentów. Podziękowaliśmy serdecznie i
udaliśmy się do naszych pokoi, które znajdowały się w pobliżu plaży. Po
rozpakowaniu się postanowiliśmy pozwiedzać miasto. Piękne zabytki , molo,
przeźroczysta woda w morzu.. byliśmy wniebowzięci. Wzdłuż portu porozstawiane
były stragany z pamiątkami, a za nimi mnóstwo barów i restauracji. Po powrocie
do apartamentu ułożyliśmy razem z córką puzzle „Droga mleczna” ,które strasznie
się jej spodobały. Kolejne dni mijały podobnie. Codziennie chodziliśmy na plażę
opalać się, kąpać oraz nurkować. Znaleźliśmy wiele przepięknych muszli.
Wypożyczyliśmy rowerek wodny i cieszyliśmy się każdą chwilą,
ponieważ wszystkie były wyjątkowe. Ostatniego dnia pod wieczór postanowiliśmy
przepłynąć się wycieczkową łodzią podwodną, która była podświetlana tak, żeby
było widać wszystko co jest pod wodą. Wiele pięknych ryb przepływało obok nas,
a pod nami widać było wiele muszli, tych mniejszych jak i większych. Było to
wspaniałe przeżycie. Niestety nadszedł koniec naszych wakacji i musieliśmy
wracać do domu. Po spakowaniu się i pożegnaniu wyjechaliśmy. Pod koniec zapytałem
się córki co zrobiła z
puzzlami, które otrzymała. Okazało się, że Klaudia schowała puzzle pod łóżko,
aby kolejne dziecko, które je znajdzie bądź dostanie mogło się cieszyć tak jak
ona. I tak się skończyła nasza przygoda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz