środa, 31 sierpnia 2016

Festyn


Co roku wraz zakończeniem roku szkolnego i początkiem wakacji władze naszego miasta organizują dwudniowy festyn, na którym każdy znajdzie coś dla siebie  i ten najmłodszy i ten dużo starszy. Nie brakuje atrakcji. Jest wesołe miasteczko, przejażdżki konne, gry, konkursy, zabawy, koncerty i pyszne jedzenie. Ostatni tydzień przed tym wydarzeniem obserwowałem z okna swojego wieżowca jak postępują przygotowania do tak hucznej imprezy, która miała zacząć się w sobotę w samo południe. Gdy nadszedł długo wyczekiwany przez mieszkańców dzień, chyba wszyscy którzy zamierzali bawić się na festynie nie mieli powodów do radości. Od samego rana niebo zasnute było ciężkimi chmurami, które nie wróżyły nic dobrego. Niestety obawy się sprawdziły                      i rozszalała się potężna burza. Następnego dnia w lokalnej gazecie ukazało się ogłoszenie o przesunięciu  terminu imprezy na następny weekend. Nie było rady. Znów trzeba było czekać. Tym razem uroczysta defiladą otwarto festyn. Wybrałem się tam ze swoja pięcioletnią wnuczką Martynką. Obowiązkowym punktem naszej wyprawy było oczywiście wesołe miasteczko, a gdy Martynka przetestowała chyba wszystkie karuzele, z radością zakomunikowała, że chce wziąć udział w konkursie śpiewania dla najmłodszych. Wcale mnie to jednak nie zdziwiło, bo było to  jedno z jej  ulubionych zajęć. Oczywiście wychodziło jej różnie, ale dumny byłem, że jest taka odważna. Gdy wszyscy uczestnicy zdążyli się już zaprezentować z niecierpliwością oczekiwaliśmy na werdykt jury. Jakaż była niespodzianka, gdy okazało się, że drugie miejsce przypadło Martynce.        W nagrodę za udział w konkursie i zajęcie tak prestiżowego miejsca na podium otrzymała Domino – Świnka Peppa. Była z  siebie bardzo dumna i uradowana wygraną. Moment wręczenia nagród uwieczniłem oczywiście na zdjęciu. Po wyczerpującym konkursie poszliśmy na pizzę, a zaraz potem na pyszne lody . Pod wieczór wróciliśmy do domu.  To był wyjątkowo długi , ale i owocny dzień.  Nic jednak nie stanęłoby  jednak na przeszkodzie Martynce, żeby nie zagrać         w wywalczone Domino – Świnka Peppa. Graliśmy więc do późnych godzin wieczornych. W  końcu jednak i pełna niespożytej energii Martynka przytuliła się do swojej ulubionej poduszki i zasnęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz