poniedziałek, 29 sierpnia 2016

PODRÓŻ SŁUŻBOWA


Kilka miesięcy temu dostałem pracę w wielkiej korporacji. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie, ale też nie lada wyzwanie. Na początku dostałem swoje stanowisko i jak każdy początkujący zaczynałem można rzec od zera. Z czasem nabierałem doświadczenia, a moi przełożeni byli ze mnie zadowoleni. Po dłuższym czasie dostałem awans i zacząłem wyjeżdżać w delegacje służbowe. Zazwyczaj nie trwały on dłużej niż trzy dni oraz nie przekraczały granicy kraju. Tym razem jednak dostałem zlecenie, aby przedstawić bardzo ważny projekt dla naszej korporacji wpływowym członkom zarządu firmy, która znajdowała się w Nowym Jorku. Było to dla mnie coś nowego, lecz bałem się, że nie sprostam zadaniu. Moja żona i młodsza córeczka Amelia bardzo mnie wspierały. Nie mogłem jednak ani odmówić, ani dokonać jakiejkolwiek pomyłki przy tym zleceniu, ponieważ od tego zależało moje stanowisko, a nie będę ukrywać, pieniądze bardzo się przydadzą mi i mojej małżonce na uregulowanie zaległych zależności finansowych jak i w utrzymaniu domu i rodziny. W końcu nadszedł ten dzień, spakowałem ogromną walizkę, bo miałem tam spędzić ponad dwa tygodnie, a żona odwiozła mnie na lotnisko. Pożegnałem moje dwie piękne kobiety i wyruszyłem modląc się, aby wszystko poszło po mojej myśli. Dni mijały tam szybko. Codziennie spotkania biznesowe, dyskusje, porozumienia, aż w końcu po dwóch tygodniach udało mi się namówić członków zarządu do współpracy z naszą firmą. Był to ogromny sukces dla mnie jak i moich przełożonych. W końcu mogłem wrócić do domu. Mojej ukochanej córeczce kupiłem ogromnego pluszowego misia oraz lalkę, a małżonce piękny naszyjnik. Jednak po wylądowaniu okazało się, że lalka została skradziona, najpewniej jeszcze w Nowym Yorku. Poszedłem więc do pobliskiego sklepu i kupiłem „Baśniowa kraina- puzzle romantic” firmy trefl. Kiedy spotkałem się z rodziną, wręczyłem prezenty, po czym pojechaliśmy do domu. Żona była wniebowzięta kiedy założyła na swoją szyję naszyjnik. Przy kolacji opowiadałem o mojej pracy, jak wygląda Nowy York mimo, że nie zwiedziłem za dużo. Małżonka była ze mnie bardzo dumna, a dzięki tej delegacji otrzymałem awans, więc nie musiałem się już martwić o sprawy finansowe. Przed snem udałem się jeszcze do pokoju Amelki, aby przeczytać jej bajkę, lecz ona strasznie zaspana siedziała na swoim ogromnym  misiu i układała „Baśniowa kraina- puzzle romantic”. Widać, że był to jednak udany prezent.  Pocałowałem w czółko córeczkę                         i zaniosłem do łóżka. Usłyszałem wtedy tylko cichutkie ‘dziękuję’ , które wywołało uśmiech na mojej twarzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz