Kilka
dni temu udałem się razem z moją rodziną do Sopotu. Wielu moich znajomych
opowiadało mi o tym wspaniałym mieście, a więc i ja chciałem zobaczyć słynne
molo oraz Morze Bałtyckie. Aby tam dotrzeć pojechaliśmy pociągiem, ponieważ był
on dosyć tanim środkiem transportu. Podróż dłużyła się niemiłosiernie. Na
szczęście wszyscy byliśmy w jednym przedziale bez żadnej obcej osoby, ponieważ
czasami trafiają się ludzie bardzo wulgarni lub agresywni. Na miejsce
dotarliśmy dopiero po ośmiu godzinach dlatego, że z powodu prac remontowych
musieliśmy w połowie drogi zrobić przerwę trwającą ponad godzinę. W pociągu
siedzenia nie były za wygodne, więc każdy był strasznie zdenerwowany. Na dworcu
w Sopocie wzięliśmy taksówkę, ponieważ do naszego lokalu bez osoby, która zna
się na mieście trafilibyśmy zapewne pod wieczór. Kiedy dotarliśmy do domku
każdy był zmęczony podróżą, a więc zwiedzanie rozpoczęliśmy kolejnego dnia.
Kiedy każdy się rozpakował, spotkaliśmy się wszyscy w salonie, aby miło spędzić
wieczór. Mój ośmioletni wnuczek Wiktor przechwalał się swoim nowym zegarkiem
" V-Tech Kidizoom Smart Watch". Jest to zegarek dla dzieci, który
posiada wbudowany aparat fotograficzny, dyktafon, stoper, zegar, alarm, a także
trzy różne gry. Dyktafon posiada funkcję zmiany głosu, a do zdjęć można dodawać
graficzne efekty specjalne. Widać było, że malec był nim zafascynowany. Rankiem
wyruszyliśmy podziwiać przepiękne miasto. Przez parę dni udało nam się zwiedzić
przede wszystkim Krzywy Domek, Ergo Arenę, molo, Grand Hotel, który jest jedną
z ikon Sopotu. Zobaczyliśmy także tor wyścigów konnych, latarnię przy molo i
Dom Zdrojowy.W Sopocie, szczególnie w okresie letnim większość ludzi prowadzi
nocny tryb życia. Na deptaku Monte Cassino, gdzie jest mnóstwo barów, kawiarenek
oraz restauracji po ciszy nocnej jest szczególnie tłoczno. Wiele osób uważa, że
dopiero wtedy Sopot budzi się do życia. Muszę przyznać, że i tak wielu atrakcji
turystycznych nie było nam dane zwiedzić, ponieważ po trzech dniach musieliśmy
wracać do rodzinnego domu. Kiedy wracaliśmy pociągiem Wiktorek zaczął płakać.
Okazało się, że zgubił swój ulubiony zegarek " V-Tech Kidizoom Smart
Watch". Najprawdopodobniej zostawił go w naszym domku, lecz moja córka
uspokoiła go zapewniając, iż kupi mu następny. W kwestii naszej krótkiej
wycieczki, muszę stwierdzić, że do Sopotu niedługo znowu przyjadę i to na
dłuższy czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz