poniedziałek, 19 grudnia 2016

Podróż do Sopotu


Kilka dni temu udałem się razem z moją rodziną do Sopotu. Wielu moich znajomych opowiadało mi o tym wspaniałym mieście, a więc i ja chciałem zobaczyć słynne molo oraz Morze Bałtyckie. Aby tam dotrzeć pojechaliśmy pociągiem, ponieważ był on dosyć tanim środkiem transportu. Podróż dłużyła się niemiłosiernie. Na szczęście wszyscy byliśmy w jednym przedziale bez żadnej obcej osoby, ponieważ czasami trafiają się ludzie bardzo wulgarni lub agresywni. Na miejsce dotarliśmy dopiero po ośmiu godzinach dlatego, że z powodu prac remontowych musieliśmy w połowie drogi zrobić przerwę trwającą ponad godzinę. W pociągu siedzenia nie były za wygodne, więc każdy był strasznie zdenerwowany. Na dworcu w Sopocie wzięliśmy taksówkę, ponieważ do naszego lokalu bez osoby, która zna się na mieście trafilibyśmy zapewne pod wieczór. Kiedy dotarliśmy do domku każdy był zmęczony podróżą, a więc zwiedzanie rozpoczęliśmy kolejnego dnia. Kiedy każdy się rozpakował, spotkaliśmy się wszyscy w salonie, aby miło spędzić wieczór. Mój ośmioletni wnuczek Wiktor przechwalał się swoim nowym zegarkiem " V-Tech Kidizoom Smart Watch". Jest to zegarek dla dzieci, który posiada wbudowany aparat fotograficzny, dyktafon, stoper, zegar, alarm, a także trzy różne gry. Dyktafon posiada funkcję zmiany głosu, a do zdjęć można dodawać graficzne efekty specjalne. Widać było, że malec był nim zafascynowany. Rankiem wyruszyliśmy podziwiać przepiękne miasto. Przez parę dni udało nam się zwiedzić przede wszystkim Krzywy Domek, Ergo Arenę, molo, Grand Hotel, który jest jedną z ikon Sopotu. Zobaczyliśmy także tor wyścigów konnych, latarnię przy molo i Dom Zdrojowy.W Sopocie, szczególnie w okresie letnim większość ludzi prowadzi nocny tryb życia. Na deptaku Monte Cassino, gdzie jest mnóstwo barów, kawiarenek oraz restauracji po ciszy nocnej jest szczególnie tłoczno. Wiele osób uważa, że dopiero wtedy Sopot budzi się do życia. Muszę przyznać, że i tak wielu atrakcji turystycznych nie było nam dane zwiedzić, ponieważ po trzech dniach musieliśmy wracać do rodzinnego domu. Kiedy wracaliśmy pociągiem Wiktorek zaczął płakać. Okazało się, że zgubił swój ulubiony zegarek " V-Tech Kidizoom Smart Watch". Najprawdopodobniej zostawił go w naszym domku, lecz moja córka uspokoiła go zapewniając, iż kupi mu następny. W kwestii naszej krótkiej wycieczki, muszę stwierdzić, że do Sopotu niedługo znowu przyjadę i to na dłuższy czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz