Kilka dni temu wyjechaliśmy ze znajomymi na weekend do
Zakopanego. Długo czekaliśmy na wspólny wyjazd. Zawsze coś wypadło, a to dzieci
chore albo nadmierne wydatki, i tak dalej. W końcu udało nam się zorganizować
upragnioną wycieczkę. Właściwie decyzja o wyjeździe zapadła w najmniej oczekiwanym
momencie. Zupełnie przez przypadek, podczas wspólnego piątkowego lunchu,
spytałem przyjaciela o jego plany na weekend. Okazało się, że właściwie nie
maja z żoną co robić, a dzieciaki wyjechały właśnie na kilka dni do babci. To
była idealna okazja. Zaproponowałem wycieczkę, którą odkładaliśmy już od ponad
pół roku. Zbyszek miał dać mi odpowiedź za godzinkę. Ku mojej uciesze
zdecydowali z żoną , że możemy jechać. Zadzwoniłem
do Zosi, mojej drugiej połowy i przedstawiłem jej całą sytuację. Była
zachwycona. Niestety nie mieliśmy czasu na przygotowania. Po pracy spakowaliśmy
najbardziej potrzebne rzeczy wraz z ulubionymi grami, które towarzyszą nam
właściwie na każdym spotkaniu towarzyskim i ruszyliśmy w drogę. Troszkę martwiłem się, że nie
mamy zarezerwowanych żadnych kwater. Ale jak się wkrótce okazało, ze
znalezieniem wolnych pokoi nie było żadnego problemu. Na miejsce dotarliśmy w
późnych godzinach wieczornych, zameldowaliśmy się w hotelu i postanowiliśmy
uczcić wspólny wyjazd. Obok hotelu znajdował się mały, kameralny bar. Zabrałem
ze sobą jedną z naszych ulubionych, grę towarzyską „ 5 – sekund” , by
urozmaicić troszkę ten wyjątkowy wieczór. Zamówiliśmy jedzenie. Obok nas siedziała para w naszym wieku i co
chwilę z zaciekawieniem na nas zerkała. Spytałem uprzejmie czy nie chcieliby
się włączyć do wspólnej zabawy. Ochoczo zajęli miejsca przy naszym stole, który
był na całe szczęście na tyle duży, by móc pomieścić większą ilość osób.
Okazało się , że nowo poznani goście pochodzą z miejscowości położonej zaledwie
czterdzieści kilometrów od naszego rodzinnego miasteczka i w pokoju hotelowym
też mają ze sobą, grę towarzyską „ 5 – sekund” . Byli przemili i od razu przypadli nam do
gustu. Wieczór spędziliśmy bardzo sympatycznie, po czym udaliśmy się do
hotelowych pokoi, by odpocząć przed wyprawą w góry następnego ranka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz