Kilka dni temu celebrowaliśmy z małżonką zakup nowego mieszkania przez nasze dzieci.
Długi czas mieszkali z wnuczkiem z nami pod naszym dachem. Pieniądze z wesela odłożyli na kilka
lat na dobrze oprocentowaną lokatę i przez cały okres pobytu u nas odkładali każdy grosz. W końcu mogli kupić
wymarzone mieszkanko. Nie obyło się oczywiście bez dobrania kredytu. W każdym razie lokal mieszkalny ,
który wybrali, znajdował się w bardzo cichej i spokojnej okolicy. Dwupokojowe
mieszkanie było wyjątkowo przestronne. Oczywiście nieraz miałem okazję zajrzeć
do dzieciaków przy okazji remontu, pomagając im ze szczerą chęcią we wszystkich
pracach, do których się nadawałem . Po kilku miesiącach nadszedł wreszcie moment, by uczcić
rozpoczęcie nowego życia. Najbardziej zadowolony był mój dziewięcioletni
wnuczek Olek. W końcu miał swój wymarzony pokoik, w którym wszystkie dekoracje
związane były z piratami i statkami. Zanim udaliśmy się na przyjęcie,
pojechaliśmy z małżonką kupić dzieciakom coś praktycznego do mieszkania.
Zdecydowaliśmy się na piękna zastawę obiadową, wnuczkowi natomiast udało się
nam dostać poduszeczkę z motywem
pirackim oraz grę Korsar firmy Trefl, w której gracz mógł wcielić się w
rolę kapitana statku korsarskiego. Przyjęcie miało odbyć się w sobotnie
popołudnie. Zapukaliśmy do drzwi. Otworzył nam dumny Olek i od progu zaprosił nas do swojego pokoiku.
Małżonka wręczyła mu prezent. Jakiż był szczęśliwy. Przez dłuższy czas
oprowadzał nas po swoim niezwykłym królestwie. W końcu można było zasiąść do
stołu. Córka podała obiad. Po obfitym i pysznym posiłku Olek zaciągnął mnie z
powrotem do swojego pokoiku i poprosił, bym zagrał z nim w grę Korsar. Nie
mogłem odmówić . Po chwili do zabawy włączył się również mój zięć. Moja
małżonka z córką zajęły się sprzątaniem po obiedzie i znalezieniem w kuchni odpowiedniego miejsca
na podarowaną zastawę obiadową . Gra nas pochłonęła . Na darmo dziewczyny
nawoływały do stołu, na którym znalazł się świeżo upieczony sernik. W końcu
odpuściły i przyniosły nam do pokoiku Olka po kawałeczku pysznego wypieku.
Wieczorem pożegnaliśmy dzieci i szczęśliwi wróciliśmy do swojego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz