Wczoraj zadzwoniła do mnie Monika, koleżanka z liceum. Oświadczyła, że
wpada do mnie na plotki razem z Basią i Anią. Nie widziałam dziewczyn od
dobrych paru lat. Od matury minęło już 10. Koleżanki rozjechały się po Polsce.
Ja, Monia, Bacha i Anka stanowiłyśmy zgraną paczkę w liceum ale dawno nie
kontaktowałyśmy się ze sobą bo rodzina, bo praca, bo obowiązki. Tym bardziej
ucieszyłam się z telefonu koleżanki. Dziewczyny miały wpaść za 3 dni. Chciałam
przygotować jakieś pyszne jedzenie, upiec jakieś ciasto. Kiedy pochłonięta
byłam przygotowaniami nagle pomyślałam sobie, że tak długo się nie widziałyśmy,
że może okazać się, że już nie mamy wspólnych tematów. Musiałam szybko wymyślić
co robić w takiej sytuacji.
Z
pomocą jak zwykle przyszedł mój 13 letni syn Tymek. Mamo jeśli rozmowa się wam
nie będzie kleić zaproponuj koleżankom super grę z Trefla – 5 sekund. Tymek
twierdzi, że to gra genialna i dzięki niej każda domowa impreza czy spotkanie
są udane. Syn przyniósł ze swego pokoju grę 5 sekund. Oczywiście w zamian
pilnie potrzebował pieniędzy na kino, żeby nam tego wieczoru nie przeszkadzać.
Pieniądze wyjęłam z portfela bez zastanowienia, bo nie raz słyszałam od znajomych
że 5 sekund to świetna gra towarzyska.
Kiedy
dziewczyny pojawiły się u mnie wszystko było już przygotowane, dom posprzątany,
w domu unosił się zapach spagetti carbonara, i babki piaskowej. 5 sekund
przygotowane było w pobliżu na wypadek gdyby zapadła krępująca cisza. Nic
takiego się jednak nie wydarzyło, z dziewczynami nie mogłyśmy się wprost
nagadać. Nic się nie zmieniło przez te kilka lat. W pewnym momencie Anka
zauważyła na półce 5 sekund Trefla. Masz tą grę? Dawaj gramy – ona jest świetna.
Pozostałe dziewczyny zgodziły się bez wahania. Wieczór minął na plotkach, na
śmiechu i na graniu w 5 sekund. To był naprawdę udany wieczór i skończył się
bardzo późno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz