czwartek, 8 września 2016

Anomalie pogodowe


Kilka dni temu zaprosiliśmy znajomych na grilla na naszą działkę. Słoneczko od rana mocno grzało, zrobiliśmy zakupy w sklepie, żona przygotowywała sałatki       i doprawiała karkóweczkę a ja oczyszczałem basen . Wiktorek w najlepsze bawił się w piaskownicy, choć nie mógł doczekać się kąpieli. Znajomi, Tomek                   i Mariolka mieli przyjść ze swoim synkiem Adasiem. Był o rok młodszy od Wiktorka . W końcu wszystko było dopięte na ostatni guzik. Rozpaliłem grilla                i czekaliśmy na gości. Zjawili się kilka minut po szesnastej. Karczek skwierczał na grillu. Adaś z Wiktorkiem od razu wskoczyli do basenu. Nie był zbyt głęboki, więc spokojnie można było zostawić ich samych sobie, od czasu do czasu doglądając czy wszystko jest w porządku. My w tym czasie rozpoczęliśmy biesiadę. W pewnym momencie zerwał się potężny wiatr, a do północy nadciągała ogromna czarna chmura . Nie wróżyło to nic dobrego. Na całe szczęście w tamtym roku dobudowaliśmy do altanki dużą, zadaszoną wiatę, więc nawet ulewa nie zakłóciłaby nam naszego spotkania. Długo nie musieliśmy czekać. Z wiszącej nad nami czarnej chmury zaczęły spadać ogromne krople deszczu. Dzieciaki z piskiem uciekły z basenu i schowały się do altanki. Po kwadransie zaczęło się chłopcom nudzić . Wyciągnąłem więc z szafy ostatnio zakupione karty Wiktorka „ Fisher price – gra Piotruś”. Dzieciaki były uradowane, że mają zajęcie i nie muszą z nami siedzieć przy stole. Żona zaniosła im upieczone na grillu hamburgery i mogliśmy wrócić do przerwanej rozmowy. Pomimo niesprzyjającej aury było naprawdę sympatycznie. Chłopcy w altance w najlepsze grali w „ Fisher price – gra Piotruś”. Po niespełna godzinie znów wyjrzało słońce, chłopcy jednak tak bardzo wciągnęli się w grę ,że nie można ich było namówić do ponownej kąpieli. Adasiowi tak bardzo spodobała się gra karciana z jego ulubionymi bohaterami z kreskówek, że tata musiał mu obiecać, że następnego dnia pojedzie do sklepu i kupi mu „ Fisher price – gra Piotruś”.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz