Kilka dni temu zaprosiliśmy znajomych na grilla na naszą
działkę. Słoneczko od rana mocno grzało, zrobiliśmy zakupy w sklepie, żona
przygotowywała sałatki i doprawiała
karkóweczkę a ja oczyszczałem basen . Wiktorek w najlepsze bawił się w
piaskownicy, choć nie mógł doczekać się kąpieli. Znajomi, Tomek i Mariolka mieli przyjść ze
swoim synkiem Adasiem. Był o rok młodszy od Wiktorka . W końcu wszystko było
dopięte na ostatni guzik. Rozpaliłem grilla i czekaliśmy na gości. Zjawili się kilka minut
po szesnastej. Karczek skwierczał na grillu. Adaś z Wiktorkiem od razu
wskoczyli do basenu. Nie był zbyt głęboki, więc spokojnie można było zostawić
ich samych sobie, od czasu do czasu doglądając czy wszystko jest w porządku. My
w tym czasie rozpoczęliśmy biesiadę. W pewnym momencie zerwał się potężny wiatr,
a do północy nadciągała ogromna czarna chmura . Nie wróżyło to nic dobrego. Na
całe szczęście w tamtym roku dobudowaliśmy do altanki dużą, zadaszoną wiatę,
więc nawet ulewa nie zakłóciłaby nam naszego spotkania. Długo nie musieliśmy
czekać. Z wiszącej nad nami czarnej chmury zaczęły spadać ogromne krople deszczu.
Dzieciaki z piskiem uciekły z basenu i schowały się do altanki. Po kwadransie
zaczęło się chłopcom nudzić . Wyciągnąłem więc z szafy ostatnio zakupione karty
Wiktorka „ Fisher price – gra Piotruś”. Dzieciaki były uradowane, że mają
zajęcie i nie muszą z nami siedzieć przy stole. Żona zaniosła im upieczone na
grillu hamburgery i mogliśmy wrócić do przerwanej rozmowy. Pomimo
niesprzyjającej aury było naprawdę sympatycznie. Chłopcy w altance w najlepsze
grali w „ Fisher price – gra Piotruś”. Po niespełna godzinie znów wyjrzało
słońce, chłopcy jednak tak bardzo wciągnęli się w grę ,że nie można ich było
namówić do ponownej kąpieli. Adasiowi tak bardzo spodobała się gra karciana z
jego ulubionymi bohaterami z kreskówek, że tata musiał mu obiecać, że
następnego dnia pojedzie do sklepu i kupi mu „ Fisher price – gra Piotruś”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz