środa, 28 września 2016

Niespodziewana wizyta



Kilka dni temu na miejskim targu, robiąc zakupy , spotkałem swojego starego znajomego z czasów liceum . Piotrek zaraz po skończeniu szkoły średniej wyjechał do Holandii. Tam znalazł dobrze płatną pracę, poznał dziewczynę            i ożenił się. Z tego co do tej pory słyszałem od naszych wspólnych znajomych kilka lat temu urodziły mu się bliźniaki. Spotkanie po tylu latach było rzeczywiście dość nieoczekiwane, choć wydawało mi się , że wcale się nie zmienił, no może troszkę przybrał na wadze. Wymieniliśmy ze sobą kilka zdań co u każdego z nas słychać, co porabiamy, gdzie mieszkamy i pracujemy, wymieniliśmy się telefonami i się rozstaliśmy. Tego dnia, a była to sobota cały czas rozważałem plan wspólnego spotkania, póki jeszcze Piotrek nie wyjechał. Jednak szybciutko moje plany legły w gruzach. Okazało się, że zawitać do nas mają znajomi mojej małżonki z dzieckiem, pięcioletnim Michałkiem. Przyjechali   około godziny siedemnastej i wręczyli naszemu synkowi drobny upominek          w postaci  puzzli „Auta-color”. Jasiek był szczęśliwy , że ma towarzystwo. Kwadrans później rozległo się głośne pukanie do drzwi. Gdy je otworzyłem, byłem tak zaskoczony jak chyba nigdy dotąd w moim życiu . W progu stał Piotrek z małżonką i dwójką urwisów. Na ich spotkanie wybiegli oczywiście także Michaś i Jasiek i aż krzyknęli z zachwytu, że będą mieli kolejnych kolegów do zabawy. Na oko byli w wieku Jaśka. Żona uśmiechnęła się podstępnie i już wiedziałem , że widocznie zaraz po tym jak jej opowiedziałem o nietypowym spotkaniu na miejskim targu, potajemnie uknuła plan wspólnej kolacji. Byłem jej za to wdzięczny. Zasiedliśmy do stołu, a dzieciaki w najlepsze rozpracowywały puzzle  „ Auta-color” .Miały przy tym dużo frajdy . Wprawdzie po zaledwie godzinie wspólnej zabawy pokój Jaśka przypominał pole bitwy, to jednak dzięki temu mieliśmy dla siebie dużo czasu. Nasze spotkanie przeciągnęło się do późnych godzin wieczornych, dzieciaki już dawno pousypiały w naszej sypialni, więc w spokoju mogliśmy kontynuować nasze biesiadowanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz