Kilka dni temu na miejskim targu, robiąc zakupy , spotkałem
swojego starego znajomego z czasów liceum . Piotrek zaraz po skończeniu szkoły
średniej wyjechał do Holandii. Tam znalazł dobrze płatną pracę, poznał
dziewczynę i ożenił się. Z
tego co do tej pory słyszałem od naszych wspólnych znajomych kilka lat temu
urodziły mu się bliźniaki. Spotkanie po tylu latach było rzeczywiście dość
nieoczekiwane, choć wydawało mi się , że wcale się nie zmienił, no może troszkę
przybrał na wadze. Wymieniliśmy ze sobą kilka zdań co u każdego z nas słychać,
co porabiamy, gdzie mieszkamy i pracujemy, wymieniliśmy się telefonami i się
rozstaliśmy. Tego dnia, a była to sobota cały czas rozważałem plan wspólnego
spotkania, póki jeszcze Piotrek nie wyjechał. Jednak szybciutko moje plany
legły w gruzach. Okazało się, że zawitać do nas mają znajomi mojej małżonki z
dzieckiem, pięcioletnim Michałkiem. Przyjechali około godziny siedemnastej i wręczyli
naszemu synkowi drobny upominek w postaci puzzli „Auta-color”. Jasiek był szczęśliwy ,
że ma towarzystwo. Kwadrans później rozległo się głośne pukanie do drzwi. Gdy
je otworzyłem, byłem tak zaskoczony jak chyba nigdy dotąd w moim życiu . W
progu stał Piotrek z małżonką i dwójką urwisów. Na ich spotkanie wybiegli oczywiście
także Michaś i Jasiek i aż krzyknęli z zachwytu, że będą mieli kolejnych
kolegów do zabawy. Na oko byli w wieku Jaśka. Żona uśmiechnęła się podstępnie i
już wiedziałem , że widocznie zaraz po tym jak jej opowiedziałem o nietypowym
spotkaniu na miejskim targu, potajemnie uknuła plan wspólnej kolacji. Byłem jej
za to wdzięczny. Zasiedliśmy do stołu, a dzieciaki w najlepsze rozpracowywały
puzzle „ Auta-color” .Miały przy tym
dużo frajdy . Wprawdzie po zaledwie godzinie wspólnej zabawy pokój Jaśka przypominał
pole bitwy, to jednak dzięki temu mieliśmy dla siebie dużo czasu. Nasze
spotkanie przeciągnęło się do późnych godzin wieczornych, dzieciaki już dawno
pousypiały w naszej sypialni, więc w spokoju mogliśmy kontynuować nasze
biesiadowanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz