wtorek, 8 listopada 2016

Piknik rodzinny


Ubiegły weekend postanowiłem spędzić ze swoimi wnukami. Pogoda była wspaniała, więc zaplanowałem mały wypad za miasto. Jestem zapalonym wędkarzem i znam chyba wszystkie pobliskie miejsca, które nadawałyby się na rodzinny piknik. Z samego rana zapakowałem do auta niezbędny ekwipunek, koce, leżaki, grill turystyczny no i oczywiście tak na wszelki wypadek mój nieodzowny zestaw wędkarski. Stroną kulinarną zajęła się moją żona. Gdy wszystko było spakowane pojechaliśmy po naszych wnuków : siedmioletniego Kamila i o rok młodszego Patryka. Chłopcy byli bardzo podekscytowani wyprawą. Zabrali ze sobą dwa wypchane po brzegi zabawkami plecaki. Na całe szczęście mój samochód jest bardzo pojemny. Ruszyliśmy w drogę. Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się, że nie my jedni wpadliśmy na pomysł pikniku.  Początkowo byłem troszkę rozczarowany. Miałem nadzieję, że będziemy zupełnie sami i odpoczniemy nieco od gwaru innych ludzi. Jak się jednak okazało nasi sąsiedzi także mieli ze sobą dwójkę chłopców w podobnym wieku do naszych wnuków. Oczywiście dzieciaki bardzo szybko się ze sobą zaprzyjaźnili. Kamil i Patryk wyciągnęli z auta swoje plecaki i zaprosili nowych kolegów do wspólnej zabawy. Rozsiedli się wygodnie na dużym piknikowym kocu i zaczęli układać nową grę zręcznościową Patryka „ Mistakos” . Patryk uwielbia gry zręcznościowe, oraz wszelkie gry planszowe. Grę otrzymał kilka   dni temu od swojego wuja Leona, który przyjechał na kilka dni  z Hamburga. Patryk był dumny, że jego nowa gra zręcznościowa „Mistakos” pochodzą z zagranicy. Koniecznie musiał to obwieścić nowo poznanym kolegom. Chłopcy zajęli się zabawą, a ja w tym czasie rozstawiłem swój awaryjny zestaw wędkarski nad brzegiem rzeki, zaś żona zajęła się przygotowywaniem posiłku. Maluchy bawiły się wyjątkowo grzecznie i cicho, więc można było się zrelaksować i nieco odpocząć. Udało mi się nawet złowić rybkę na grilla. Był to bardzo udany dzień. W drodze powrotnej, chłopcy znużeni harcami na świeżym powietrzu zasnęli. W garści mocno ściskali adres nowych kolegów, mając nadzieję, że uda się im jeszcze spotkać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz