wtorek, 16 maja 2017

Franek


Kilka lat temu mój brat Maciek , studiując na ostatnim roku w Warszawie poznał uroczą dziewczynę o imieniu Joanna i od razu się zakochał. Początkowo rodzice myśleli, że to tylko przelotna znajomość, wkrótce jednak okazało się, że Joanna pozostanie w naszej rodzinie o wiele dłużej. Maciej skończył studia, udało mu się znaleźć dobrze płatną prace i zaczęli                  z Asią układać sobie życie w stolicy. Po około dwóch latach przeprowadzili się do nowo wybudowanego domu na podwarszawskim osiedlu. Wkrótce też urodził im się synek Franuś, który niedawno skończył  dwa latka. Niestety rzadko się widujemy, gdyż   dzieli nas niemal trzysta kilometrów. Traf jednak chciał, że kilka dni temu, byłem akurat w Warszawie na szkoleniu z pracy. Postanowiłem wykorzystać okazję i zadzwoniłem do brata. Ucieszył się  niezmiernie i od razu zaprosił mnie do siebie. Po drodze wstąpiłem jednak do sklepu z zabawkami i kupiłem małemu Franusiowi zabawkę Arkę Noego firmy Trefl. Doradziła mi ją pani sprzedawczyni, albowiem osobiście nie miałem zielonego pojęcia o dzieciach i ich zabawach. Drzwi otworzył mi Maciek. Przywialiśmy się serdecznie i zaprosił do kuchni na ciepły posiłek. Właściwie nie byłem głodny, ale nie wypadało odmówić uroczej pani domu. Po chwili w drzwiach pojawił się mały brzdąc. Był uroczy             i w rzeczywistości wyglądał jak mały aniołek.  Miał ogromne błękitne oczy i bujne blond loczki. Podszedł do mnie odważnie i za namową rodziców śmiesznie się przywitał. Wręczyłem maluchowi Arkę Noego. Był przeszczęśliwy z otrzymania nowej zabaweczki  . Usiadł z mamą w salonie na dywanie i zaczął się bawić. Ja w tym czasie mogłem z bratem spokojnie porozmawiać. Tak dawno się nie widzieliśmy, że  zanim się obejrzeliśmy był już wieczór. Maciek zaproponował , bym został na weekend. Właściwie to nie miałem nic do stracenia. Nie miałem żony ani dzieci, więc nie musiałem się spieszyć                      z powrotem do domu. Zadzwoniłem do rodziców i poinformowałem ich, że zostaję u Maćka do niedzieli. Byli zaskoczeni, ale ucieszyli się z naszego spotkania.        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz