piątek, 5 maja 2017

PRZEZNACZENIE


Zawsze, gdy komuś opowiadam swoją historię sprzed pięciu lat, sam nie mogę w nią uwierzyć, bo jak tu wierzyć w coś co zanmy tylko z baśni albo wielkiego ekranu. Nie mniej jednak kilka lat temu mieszkałem jeszcze w pobliżu szkoły podstawowej. Codziennie rano, idąc w pośpiechu do pracy, mijałem radosne twarze pilnych uczniów. Lubiłem dzieciaki, choć sam ich nie miałem. Dawno temu przeżyłem mały zawód miłosny i po tym wydarzeniu jakoś tak lata mijały, a ja byłem zupełnie sam. Raczej mi to nie przeszkadzało, bo zawsze lubiłem być panem własnego losu, lubiłem ład i porządek i nie znosiłem , gdy ktoś mi go zakłócał. Zawsze wszystko miałem z góry przemyślane i odpowiednio zorganizowane. Któregoś dnia pędząc jak zwykle do pracy o mało nie potknąłem sie o leżący na chodniku worek z butami. Już miałem zanieść go do woźnego szkoły, ale nie wiadomo dlaczego zajrzałem do środka. Były tam oczywiście dziecięce buciiki-trampeczki w  kolorze różowym i coś jeszcze. Usiadłem na pobliskiej ławce i wysypałem zawartość worka. Opróczo buwia, znalazłem małe opakowanie puzzli  Galaktyczna przygoda Barbie i legitymację szkolną . Widniała na niej roześmiana buzia dziewczynki o kruczoczarnych włosach i oczach czarnych jak węgiel. Była wyjątkowo ładna. Zamyśliłem się, a po chwili spojrzałem na zegarek. Była bardzo późna godzina i nie miałem już czasu, żeby zgubę podrzucić do szkoły. Pomyślałem, że właściwie mogę to zrobić następnego dnia i popędziełm co tchu do pracy.  Po południu usiadłem jak zwykle w fotelu i wyjąłem ponownie legitymację szkolną .Odwróciłem ją i okazało się, że dziewczynka mieszka blok za mną . Zdziwiłem się, gdyż wydawało mi się, że nigdy nie widziałem jej na osiedlu . Wieczorem postanowiłem odnieść zgubę jej właścicielce. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi znajoma ze zdjęcia dziewczynka. Tuż za nią pojawiła się jej mama. Była śliczna, aż dech zaparło mi w piersiach . Z tego wszystkiego udało mi się wydukać, że znalazłem jakieś puzzle Galaktyczna przygoda Barbie. Anna, tak miała na imię piękna nieznajoma zaprosiła mnie na herbatę i placek ze śliwkami. Ot taki był początek naszej znajomości, która z biegiem czasu przerodziła się w piękne uczucie.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz