poniedziałek, 29 maja 2017

Niespodzianka



Ubiegły weekend miał upłynąć mi na słodkim leniuchowaniu, tym bardziej , że pogoda nie nastrajała ani do spacerów ani do prac w ogrodzie. Właściwie wcale mi to nie przeszkadzało. Lubiłem raz na jakiś czas odpocząć na kanapie przed telewizorem.  Zakupy zrobiliśmy z małżonką jeszcze w piątek, więc zapowiadała się leniwa sobota. Za oknem siąpił deszcz. Ułożyłem się więc wygodnie na swojej ulubionej kanapie i włączyłem telewizor. Emitowano akurat transmisję z przebiegu wyścigów żużlowych. Lubiłem tą dziedzinę sportu, jednak po obfitym obiedzie, nagle zapadłem w błogą drzemkę.                        Z głębokiego snu wyrwał mnie szczebiot dziecięcego głosiku. W pierwszej chwili pomyślałem ,że po prostu jeszcze się nie obudziłem. Szczebiot jednak stawał się coraz donośniejszy. Otworzyłem jedno oko i nie mogłem uwierzyć. Stał przede mną Oskarek, mój jedyny wnuczek. Zerwałem się na równe nogi. Okazało się, że z niespodziewaną wizytą przyjechała do nas córka z synkiem. Ucieszyłem się, bo niezbyt często się widujemy. Niestety nie byłem przygotowany na te wizytę i nawet nie miałem żadnego upominku dla malucha. Córka jednak miała zostać u nas do niedzieli. Wsiadłem więc szybciutko do samochodu i pognałem do pierwszego, lepszego sklepu z zabawkami. Kupiłem maluchowi V-Tech autko Policja, mając nadzieję, że spodoba mu się prezent. Gdy wróciłem z powrotem maluszek akurat zasnął. Mieliśmy chwilkę spokoju, by  porozmawiać z córką .Widzieliśmy się ostatnio dwa miesiące temu, więc było o czym opowiadać. Poza tym wtedy jeszcze Oskarek nie potrafił chodzić, a tu proszę, chwilkę dziecka nie widziałem i już taki postęp zrobiło. Drzemka wnuczka nie trwała długo. Obudził się w niezbyt dobrym nastroju. Postanowiłem wręczyć mu upominek. To był strzał w dziesiątkę, albowiem na buzi malucha od razu pojawił się szeroki uśmiech. Odpakowałem V-Tech autko Policja i zacząłem się z nim bawić. Był taki zadowolony, że raz za razem , gdy samochodzik przejeżdżał mu między nogami, śmiał się w głos. Dobrze było go znów widzieć, a sobota choć nie należała do tych leniwych, to jednak była wyjątkowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz