wtorek, 23 maja 2017

Maria


Moja córka niedawno została mamą , a my szczęśliwymi dziadkami. To był najcudowniejszy dzień, w którym się urodziła.  Nasza wnusia była bardzo przez wszystkich wyczekiwana, ponieważ córka kilka lat nie mogła zajść w ciążę . Szereg badań               i wiele starań dały jednak rezultat. W tej ciężkiej walce bardzo mocno wspierała ją moja żona, która od zawsze była bardziej jej przyjaciółką niż mamą.  Gdy wnusia przyszła na świat, moja córka oznajmiła , że będzie miała na imię Maria, tak jak jej babcia. Moja żona była przeszczęśliwa, ja zresztą też. Od tej chwili maluszek jest naszym oczkiem w głowie. Staramy się pomagać córce jak tylko możemy . Niedawno mała Marysia skończyła dziesięć miesięcy i już zaczęła stawiać swoje pierwsze kroki. Z tej okazji kupiliśmy jej prześliczną książeczkę „Moje pierwsze rymowanki”  i choć jest ona przeznaczona dla dzieci powyżej pierwszego roku życia to Marysia ją uwielbia i nie rozstaje się z nią na krok. W zeszłym tygodniu córka poprosiła nas o opiekę nad małą. Chciała troszkę odpocząć i spotkać się ze znajomymi. Oczywiście każda okazja do zajęcia się Marysią jest dla nas szczególnym wydarzeniem. Dziecko w tym wieku tak szybko zdobywa nowe umiejętności, że nie wyobrażam sobie byśmy mogli przegapić jakiś ważny etap jej rozwoju. Zabraliśmy wnusię do siebie. Marysia oczywiście obowiązkowo zabrała ze sobą   swoje ulubione ” Moje pierwsze rymowanki”. Cały wieczór minął nam na zabawie. Marysia była wyjątkowo grzeczna. Nie płakała, nie marudziła. Zajmowanie się nią to wyjątkowo przyjemne zajęcie. Wieczorem, zaraz po kąpieli,  żona układała małą do snu. Nie mogło oczywiście zabraknąć przeglądania ulubionej książeczki. Zrobiłem kilka fajnych fotek i wysłałem córce , żeby się nie martwiła. To był pierwszy raz , gdy Marysia miała spędzić u nas noc. Troszkę się tego obawialiśmy, ale okazało się, że nasze niepokoje były zupełnie bezzasadne. Wnuczka przespała niemal całą nockę,  a z samego rana zaczęła radośnie świergotać. Około południa zawieźliśmy małą do rodziców. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mieli kolejną okazję do zabrania naszej małej Marysi do naszego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz