Kilka dni temu zadzwoniła do mnie moja siostra Iwona i poprosiła, czy jej Wiktorek nie mógłby
zostać u nas z soboty na niedzielę, ponieważ mają z Mariuszem ważny bankiet i
nie mają z kim zostawić syna. Oczywiście
nie stanowiło to dla mnie i mojej małżonki żadnego problemu, gdyż nasz Damian
uwielbia bawić się z Wiktorem. Zresztą są w tym samym wieku, dzieli ich
zaledwie kilka miesięcy różnicy i spotykają się , gdy tylko nadarzy się ku temu
okazja. W sobotni wieczór Iwona przywiozła Wiktora. Zabrał ze sobą cały plecak
zabawek. Zamówiliśmy chłopakom ich ulubione jedzenie, to znaczy pizzę na podwójnym cieście z podwójnym serem.
Gdy byli już syci, Wiktor postanowili wyjąć zawartość plecaka , w szczególności
nowo nabyty zestaw naukowca „Fabryka rakiet”. Damian był wniebowzięty, my
troszkę mniej, bo mogliśmy spodziewać się niezłego bałaganu. Postanowiliśmy
jednak z małżonką nadzorować poczynania chłopców i przenieśliśmy zabawę do
naszej przestronnej kuchni. Początkowo byłem troszkę zły na siostrę, że kupiła
młodemu tego typu zabawkę, żeby urwisy eksperymentowały u nas w domu. Ale
okazało się , że budowa własnej rakiety , była wyśmienitą zabawą , w którą po
chwili nawet ja się włączyłem. Chłopcy mieli przy tym sporo frajdy. Muszę stwierdzić, że zestaw „ Fabryka rakiet”, do
którego początkowo miałem sceptyczne podejście okazał się rewelacyjnym pomysłem
na spędzenie wspólnego, rodzinnego wieczoru, a poza tym co jest niezwykle
istotne nie jest to kolejna gra
komputerowa, ale pozycja, która zaciekawi każdego chłopca i nauczy kilku
ciekawych rzeczy. Po skończonej zabawie małżonka zajęła się sprzątaniem
bałaganu, który wcale nie był aż tak duży, jak przewidywałem. Zrobiło się późno.
Wygoniłem więc młodych naukowców do kąpieli i posłałem im łóżko Żeby zakończyć
harce, którym nie było końca zaproponowałem seans filmowy na dużym ekranie. Po
godzinie w pokoju zrobiło się cicho. Zajrzałem do środka. Chłopcy zmęczeni
wrażeniami wieczoru , w końcu zasnęli. Udało nam się przetrwać ten trudny
wieczór.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz