Kilka dni temu zadzwoniła do mnie moja wiecznie zapracowana
córka z nietypową prośbą. Dotyczyła ona
zakupienia kilku zabawek, a właściwie puzzli, które miały się pojawić w jednym
z supermarketów w promocyjnej cenie. Najbardziej zależało jej na Galaktycznej
przygodzie Barbie. Puzzle miały być upominkiem dla wnuczki . Nasza mała Amelka
uwielbiała je układać. Sama nie mogła niestety udać się do sklepu, gdyż
pracowała ostatnio nad jakimś ważnym sprawozdaniem i musiała zostawać po
godzinach w pracy. Oczywiście zgodziłem się pomóc. Promocyjny towar miał zostać
wyłożony na półki sklepowe we wtorek. Supermarket otwierano o godzinie ósmej.
Wstałem wcześniej i korzystają z pięknej pogody, udałem się spacerkiem do
sklepu. Byłem kilka minut przed czasem . Jakież było moje zaskoczenie, gdy
przed wejściem zobaczyłem tłum ludzi.
Taki widok ostatnimi czasy był bardzo nietypowy, a przynajmniej ja
osobiście czegoś takiego nie widziałem. Wreszcie drzwi się rozsunęły, a zebrani
wprost na wyścigi wbiegli do środka. Postanowiłem odczekać, by nie zostać
staranowanym. Po kilku minutach wszedłem do sklepu. Tam dopiero rozgrywała się
istna batalia o promocyjne towary. Ludzie się kłócili, krzyczeli, wyrywali
sobie z rąk pudełka. Byłem w szoku. Przez dłuższą chwilę stałem nieruchomo i obserwowałem tą komedię. Nie mogłem uwierzyć
własnym oczom. Ludzie zachowywali się gorzej niż zwierzęta. Wyjąłem z kieszeni
karteczkę, na której zanotowaną miałem nazwę puzzli, które miałem za zadanie
zdobyć. Raz jeszcze spojrzałem na rozwścieczony tłum. Pierwsza myśl, która
przyszła mi do głowy, to ucieczka z tego piekła. Postanowiłem jednak przeczekać
i zobaczyć, czy uda mi się cokolwiek dostać. Jeżeli nie, w planie miałem
wycieczkę do centrum handlowego i zakupienie owej układanki w normalnej cenie,
w normalnej atmosferze. Na półce zobaczyłem grę zręcznościową firmy Trefl „
Mistakos”, którą włożyłem do koszyka. Walka o najlepsze zabawki trwała około
trzydziestu minut, potem ludzie powoli zaczęli opuszczać sklep z koszami
pełnymi deficytowego towaru. Podszedłem do koszy, w których pozostały
pojedyncze pozycje. Dookoła pełno było rozerwanych opakowań. Już miałem opuścić
sklep, gdy nagle na samym dnie ogromnego kosza leżało ostatnie pudełeczko
puzzli Galaktyczna przygoda Barbie. Raz jeszcze byłem w szoku, że jakimś
cudownym zrządzeniem losu, ostała się ta ostatnia sztuka. Wprawdzie pomięte
zostało opakowanie, ale zawartość pozostała nienaruszona. Mogłem zadowolony w
końcu opuścić to pobojowisko dobierając grę zręcznościową „ Mistakos”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz