wtorek, 2 maja 2017

ODWIEDZINY


Niedawno zadzwonił do mnie mój stary przyjaciel Zbyszek, z zapytaniem czy może mnie odwiedzić. Oczywiście ucieszyłem sie niezmiernie. Nie widzieliśmy się od ponad roku, gdyż kilka lat temu wyjechał do Holandii, znalazł pracę , a do kraju przyjeżdżał sporadycznie. Ku mojemu jednak zaskoczeniu, oznajmił, że nie będzie sam. Czułem pismo nosem . O przybyciu gości poinformowałem moja małżonkę                z prośbą o przygotowanie, jakiegoś pysznego jedzonka na tą wyjatkową okazję. Goście zapowiedzieli się na sobotę. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Zadzwonił dzwonek do drzwi, w których tak jak przewidywałem, ujrzałem Zbyszka      z przyjaciółką. Na imię miała Basia. Zaprosiłem przybyłych do stołu i już po kilku zdaniach zamienionych z nieznajomą, uznałem ją za bardzo sympatyczną osobę. Podobne odczucia miała moja małżonka. Szybciutko pociagnąłem Zbyszka za język   i już wszystko wiedziałem. Mój stary przyjaciel, kawaler, wreszcie, poznał przyjazną duszę. Atmosfera coraz bardziej się rozluźniała, więc postanowiłem, wyjąć z szuflady grę, w którą zawsze grywam, gdy odwiedza mnie Zbyszek – Kolejkę. Gra ta podbiła nasze serca i jest rewelacyjnym sposobem na spędzenie ciekawego, nieszablonowego spotkania towarzyskiego. Zaskoczona tym jednak była Basia, gdyż nie wiedziała, że Zbyszek lubi gry planszowe. Rozgrywka była emocjonująca, a wskazówka na zegarze juz dawno wskazywała północ. W końcu przyjaciel zebrał się na odwagę                i wyjął zza marynarki kopertę. Wręczył mi ją i oświadczył, że będzie bardzo szczęśliwy, jeśli zgodzę się zostać jego świadkiem. Zatkało mnie i przez dłuższą chwilę nie mogłem wypowiedzieć ani słowa. Gra Kolejka dobiegła końca, ponieważ całą uwagę skupiliśmy na mającym sie odbyć za kilka miesięcy weselu. Oczywiście nie mogłem odmówić przyjacielowi świadkowani, choć w życiu bym nie pomyślał, że przydarzy mi się jeszcze taka okazja. W końcu nie byliśmy już młodzieniaszkami. Byłem mocno zaskoczony, ale i cieszyłem się, że w końcu znalazł bliską sobie osobę. Przyjęcie weselne miało odbyć się w drugim końcu Polski, w miejscu zamieszkania Basi. Teraz pozostalo odpowiednio przygotować się do tego niezwykłego wydarzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz