piątek, 19 maja 2017

Spotkanie


Kilka dni temu udaliśmy się w odwiedziny do naszych znajomych Piotra i Moniki, z którymi przyjaźnimy się od kilku lat. Mamy dzieci w tym samym wieku, więc na naszych wspólnych spotkaniach zyskują wszyscy. Poza tym nasz Nikodem i ich dwoje urwisów Michaś i Marcysia świetnie się razem dogadują. Piotr i Monika mieszkają zaledwie kilka domów dalej. Zazwyczaj tą porą roku przesiadujemy w ogrodzie . Ten weekend nie należał jednak do pogodnych, więc zmuszeni byliśmy spędzić ten wieczór w domu. Najbardziej niezadowolone z tego powodu były dzieciaki, gdyż uwielbiają ganiać się pomiędzy tujami i urzędować w domku na drzewie, który Piotr zbudował w zeszłym roku. Tym razem urwisy musiały znaleźć sobie zajęcie w domu. Początkowo ganiały się po salonie, bawiły się w chowanego, później jednak doszły do wniosku, że można by było w coś zagrać. Marcysia przyniosła swoją nową grę Grzybobranie w Zielonym Gaju, którą dostała niedawno na swoje urodziny.  Wytłumaczyła niesfornym chłopcom jej zasady i rozpoczęła się zawzięta rozgrywka. Obserwowaliśmy grę                     z kanapy. Była rzeczywiście ciekawa i kolorowa. W pewnym momencie jednak Marcysia dała kuksańca Michałkowi za to , że oszukuje i zaczęła się przepychanka, do  której po chwili dołączył też nasz Nikodem. Pomimo naszych ostrzeżeń dzieciaki nie przestawały się kłócić. Piotr wstał, podszedł do maluchów i zaczął składać grę Grzybobranie w Zielonym Gaju. Nastąpiła cisza, a po chwili płacz Marcysi. Poprosiliśmy dzieci do siebie i zapowiedzieliśmy, że jeżeli raz jeszcze zaczną się kłócić, nasze  wspólne spotkanie dobiegnie końca, a my wrócimy do domu. Urwisy przemyślały swoje zachowanie i obiecały więcej się nie sprzeczać. Marcysia poprosiła tatę o zwrot jej ulubionej gry, przyrzekając, że będą się ładnie bawić. Nastąpił rozejm. Dzieci ponownie zasiadły do zabawy. Tym razem jednak przez resztę wieczoru były wyjątkowo grzeczne. W drodze powrotnej do domu Nikodem spytał czy też mógłby dostać Grzybobranie w Zielonym Gaju. Uśmiechnąłem się                             i powiedziałem, że jak będzie grzeczny, rozważę jego prośbę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz