czwartek, 23 lutego 2017

Konkurs recytatorski


Mój wnuczek Adaś od najmłodszych lat był bardzo utalentowany. W przedszkolu potrafił już czytać i pisać. Bardzo szybko chwytał każdą nową umiejętność. Miał również zdolność szybkiego zapamiętywania długich i trudnych tekstów. Z tego też powodu zawsze reprezentował przedszkole w konkursach recytatorskich, w których zdobywał pierwsze miejsca. Nauka sprawiała mu ogromną frajdę. Jedyną dziedziną ,  w której odstawał od reszty grupy były prace plastyczne. Nie miał w tym kierunku  zdolności i nie lubił wszelkiego rodzaju rysowania, malowania, wycinania, klejenia i tak dalej. Wszelkie dodatkowe prace wykonywali za niego rodzice, twierdząc, że nie można być geniuszem we wszystkich dziedzinach. Gdy rozpoczął  nauczanie w szkole podstawowej bardzo szybko wychowawczyni zorientowała się w czym wyróżnia się Adaś i na wykonywane przez niego prace plastyczne patrzyła z przymrużeniem oka. Te niedoskonałości zdecydowanie nie mogły się równać z umiejętnościami , jakie wykazywał w zakresie języka polskiego, biologi czy też matematyki. Oczywiście jego umiejętności recytatorskie również zostały bardzo szybko zauważone i już przy pierwszej okazji został wytypowany do konkursu . Najniższy etap przeszedł bez mrugnięcia okiem i zdobył oczywiście zaszczytne pierwsze miejsce. Szkoła dla zwycięzcy konkursu przygotowała nagrodę w postaci zabawki naukowej „ Pracownia botaniki”. Miała ona również służyć jako element motywujący do kolejnego etapu rozgrywek na poziomie ogólnoszkolnym, który niewątpliwie wymagał od uczestników większego zaangażowania, pracy no i oczywiście umiejętności. W przedszkolu za zdobycie pierwszego miejsca zazwyczaj otrzymywał słodkości. Adaś był zachwycony zdobytą nagrodą – zabawką „Pracownia botaniki”. Rzeczywiście wpłynęło to jeszcze bardziej motywująco, ponieważ nigdy w życiu nie widziałem u niego aż takiego zapału w przygotowywaniu się do kolejnego wystąpienia. Wiersz , który miał opanować   był długi i trudny, jak na trzecioklasistę. Adaś jednak się zawziął i codziennie po szkole się uczył. Po tygodniu znał cały  na pamięć. Pozostało jedynie przećwiczenie intonacji, by nadać mu indywidualny wyraz. Nadszedł dzień konkursu. Wnuczek był troszkę zestresowany, choć podczas jego wystąpienia nie dało się poznać tremy. Wypadł wspaniale. Podczas ogłaszania wyników wstrzymywał oddech, choć ja wiedziałem, że zdobędzie  pierwsze miejsce. Tak też się stało. Nagroda była warta wysiłku. Dostał swój pierwszy w życiu tablet, a radości nie było końca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz