Mój wnuczek Adaś od najmłodszych lat był bardzo utalentowany.
W przedszkolu potrafił już czytać i pisać. Bardzo szybko chwytał każdą nową
umiejętność. Miał również zdolność szybkiego zapamiętywania długich i trudnych
tekstów. Z tego też powodu zawsze reprezentował przedszkole w konkursach
recytatorskich, w których zdobywał pierwsze miejsca. Nauka sprawiała mu ogromną
frajdę. Jedyną dziedziną , w której
odstawał od reszty grupy były prace plastyczne. Nie miał w tym kierunku zdolności i nie lubił wszelkiego rodzaju
rysowania, malowania, wycinania, klejenia i tak dalej. Wszelkie dodatkowe prace
wykonywali za niego rodzice, twierdząc, że nie można być geniuszem we wszystkich
dziedzinach. Gdy rozpoczął nauczanie w
szkole podstawowej bardzo szybko wychowawczyni zorientowała się w czym wyróżnia
się Adaś i na wykonywane przez niego prace plastyczne patrzyła z przymrużeniem
oka. Te niedoskonałości zdecydowanie nie mogły się równać z umiejętnościami ,
jakie wykazywał w zakresie języka polskiego, biologi czy też matematyki.
Oczywiście jego umiejętności recytatorskie również zostały bardzo szybko
zauważone i już przy pierwszej okazji został wytypowany do konkursu . Najniższy
etap przeszedł bez mrugnięcia okiem i zdobył oczywiście zaszczytne pierwsze
miejsce. Szkoła dla zwycięzcy konkursu przygotowała nagrodę w postaci zabawki
naukowej „ Pracownia botaniki”. Miała ona również służyć jako element
motywujący do kolejnego etapu rozgrywek na poziomie ogólnoszkolnym, który
niewątpliwie wymagał od uczestników większego zaangażowania, pracy no i
oczywiście umiejętności. W przedszkolu za zdobycie pierwszego miejsca zazwyczaj
otrzymywał słodkości. Adaś był zachwycony zdobytą nagrodą – zabawką „Pracownia
botaniki”. Rzeczywiście wpłynęło to jeszcze bardziej motywująco, ponieważ nigdy
w życiu nie widziałem u niego aż takiego zapału w przygotowywaniu się do
kolejnego wystąpienia. Wiersz , który miał opanować był długi i trudny, jak na trzecioklasistę.
Adaś jednak się zawziął i codziennie po szkole się uczył. Po tygodniu znał
cały na pamięć. Pozostało jedynie
przećwiczenie intonacji, by nadać mu indywidualny wyraz. Nadszedł dzień
konkursu. Wnuczek był troszkę zestresowany, choć podczas jego wystąpienia nie
dało się poznać tremy. Wypadł wspaniale. Podczas ogłaszania wyników wstrzymywał
oddech, choć ja wiedziałem, że zdobędzie
pierwsze miejsce. Tak też się stało. Nagroda była warta wysiłku. Dostał
swój pierwszy w życiu tablet, a radości nie było końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz