Niedawno moja ukochana bratanica obchodziła swoje siódme
urodziny. Oczywiście zostaliśmy zaproszeni
na przyjęcie. Poprosiłem więc małżonkę, by kupiła Zosi jakiś wyjątkowy prezent, ponieważ jestem
jej ojcem chrzestnym. Na całe szczęście często gościmy u mojego brata, więc
doskonale wiem czym obecnie interesuje się Zosia. Od pewnego czasu ma bzika na
punkcie bajkowej Anny i Elsy. Ma plecak z ich wizerunkiem, piórniczek, zeszyty,
kolorowanki, a nawet bluzeczki i rajstopki. W pokoju dziecięcym
na podłodze leży dywanik z Anną i Elsą. Zosia jest bardzo pogodną dziewczynką o nieprzeciętnej
urodzie. Kruczoczarne włosy ma zawsze upięte w warkoczyki, a śniada cera i
czarne jak węgle oczy wyglądają niesamowicie. Ulubionym kolorem Zosi jest
zieleń, co również wyróżnia ją spośród innych rówieśniczek, które niemal
wszystkie uwielbiają różowe bluzeczki i spódniczki. Po wybór prezentu wybrać
musiałem się jednak sam, gdyż małżonkę dopadła sezonowa grypa i leżała w łóżku
z wysoką temperaturą. Pojechałem więc do największego sklepu z zabawkami w naszym
mieście. Już przy wejściu uwagę moją przykuły puzzle glam Anna i Elsa.
Pomyślałem, że takiej układanki u Zosi chyba nie widziałem i niewiele myśląc,
zadowolony, że tak szybko udało mi się wybrać upominek, udałem się do kasy.
Poprosiłem również o kolorowy papier, w który będę mógł zapakować swój prezent.
Przyjęcie urodzinowe miało odbyć się za dwa dni. Na całe szczęście do tego
czasu moja małżonka wydobrzała i razem pojechaliśmy złożyć życzenia jubilatce.
Zosia jak zwykle wyglądała anielsko. Mama dbała, by jej ukochana córeczka
prezentowała się wyjątkowo. Wręczyłem chrześnicy upominek i mocno ją
ucałowałem. Gdy Zosia rozpakowała prezent, była wniebowzięta. Anna i Elsa puzzle
glam zrobiły na niej piorunujące wrażenie. Razem z koleżankami od razu wzięły
się składnie w całość nowej układanki.
Wreszcie nadszedł czas na tort urodzinowy, który również był niespodzianką.
Pośrodku pysznego wypieku dumnie prezentowały się lukrowe postacie jej
ukochanej Anny i Elsy. Zosia była przeszczęśliwa. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe
zdjęcie, które jak zawsze zawisło na ścianie Zosi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz