środa, 15 lutego 2017

Kłopotliwe migdałki


Od dłuższego czasu moją wnuczkę nękały nawracające anginy. W ubiegłym roku częstotliwość zachorowań była tak duża, że córka zaczęła rozważać proponowany przez laryngologa zabieg usunięcia migdałków. Mieliśmy co do tego duże obawy. Asia skończyła niedawno zaledwie siedem lat, a z tego co czytałem zabieg ten nie należy do najprzyjemniejszych i wcale nie ma pewności, że z chwilą usunięcia kłopotliwych migdałków znikną problemy zdrowotne wnuczki. Najbardziej obawialiśmy się tego, że każde przeziębienie będzie kończyło się zapaleniem dolnych dróg oddechowych. Niestety angina goniła anginę. Wymazy z gardła i antybiogram na nic się zdawały, ponieważ katalog antybiotyków stosowanych w anginie paciorkowcowej nie jest zbyt duży, a my przerobiliśmy już każdą jedną możliwość. Organizm nie reagował na leczenie. Do tego Asia bardzo ciężko przechodziła chorobę. Zawsze towarzyszyła jej bardzo wysoka temperatura, która dodatkowo osłabiała organizm Asi. Po kolejnej konsultacji laryngologicznej córka podjęła decyzję o zabiegu usunięcia migdałków. Na kilka dni przed planowanym terminem operacji wnuczka zaczęła profilaktycznie przyjmować antybiotyk. Na oddział została przyjęta z samego rana. Towarzyszyłem córce  i wnuczce w szpitalu. Na sali leżały jeszcze dwie dziewczynki w podobnym wieku, również oczekujące na zabieg usunięcia migdałków. Asi pobrano krew do badań, a sama operacja miała odbyć się następnego dnia. Dziewczynki szybko się zaprzyjaźniły, ale bardzo się im nudziło. Tuż za rogiem szpitala widziałem sklep               z zabawkami. Postanowiłem kupić Asi coś co pomoże jej przetrwać te kilka następnych dni. Za namową sprzedawczyni kupiłem grą 5 sekund junior  i od razu zaniosłem wnuczce. Była bardzo szczęśliwa, choć chyba troszkę zaczęła się stresować przed operacją. Zabieg na całe szczęście miał zostać przeprowadzony w ogólnej narkozie. Tego samego dnia pojechałem do domu, by zabrać Asi pyszny obiadek, który przygotowała dla niej babcia. Szybciutko wróciłem do szpitala. Asia                                z koleżankami w najlepsze bawiła się w 5 sekund junior. Humory im dopisywały. Wreszcie nadszedł sądny dzień. Na całe szczęście wnuczka pojechała na zabieg jako pierwsza. Minęły ponad trzy godziny zanim przywieziono ją z powrotem na salę. Była bardzo słabiutka i ciągle spała. W szpitalu spędziła pięć dni. Opuszczając szpitalną salę postanowiła podarować otrzymaną ode mnie grę dziewczynce, którą dopiero przyjęli na oddział. Był to wspaniały gest. Po przyjeździe do domu wspólnie z małżonką opiekowaliśmy się Asią, ponieważ córka musiała wrócić do pracy. Wnuczka szybko wracała do zdrowia, a po miesiącu mogła w końcu zacząć chodzić  do szkoły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz