piątek, 16 czerwca 2017

Wiosenne grilowanie


Ostatnią sobotę spędziliśmy z naszymi znajomymi na ich działeczce. Wspólne spotkanie planowaliśmy od kilku dni, bacznie obserwując prognozy pogody. Istniało duże prawdopodobieństwo,  że koniec tygodnia będzie burzliwy, choć bardzo gorący. Ostateczną decyzję i zakupy zostawiliśmy na ostatni moment. Z samego rana w sobotę wyszedłem na balkon                   i spojrzałem w niebo. Było bezchmurne. Ucieszyłem się  niezmiernie. Można było przygotowywać się do wspólnego biesiadowania.  Nasze menu i podział obowiązków dziewczyny zaplanowały już dużo wcześniej. Pozostawało więc zaopatrzenie się w  niezbędne produkty. Pojechałem więc  z małżonką  na zakupy. Po przyjeździe do domu gospodyni zajęła się stroną kulinarną, a ja postanowiłem pomóc Tadeuszowi przygotować działeczkę. Dzień był tak piękny, że szkoda mi było czasu na spędzenie go w domu. Zabrałem ze sobą wnuka. Obiecywałem mu to od dawna. Gdy dojechaliśmy na działkę, okazało się , że na sąsiedniej posesji bawi się dwójka urwisów w wieku zbliżonym do naszego Kajtka. Bardzo szybko się ze sobą zaprzyjaźnili . Tadeusz rozłożył na trawie ogromny koc piknikowy dla dzieciaków, by mogły się bawić.  Mały sąsiad przyniósł ze sobą grę Kapsle skaczące firmy Trefl i dzieci pochłonęła zabawa. Niebawem pojechałem po nasze gospodynie . Małżonka ku mojej uciesze upiekła mój ulubiony placek z rabarbarem. Nadszedł wreszcie długo oczekiwany moment. Zasiedliśmy do stołu i czekaliśmy na grillowane dania, nad którymi pieczę sprawował oczywiście Tadeusz. Słoneczko przyjemnie grzało, a wnuczek bawił się cichutko z sąsiadami. Delektowałem się piękną pogodą, choć coraz bardziej dokuczał mi głód. W końcu od samego ranka nic nie miałem w ustach. Gdy na stół trafiły pierwsze dania z grilla, byłem uratowany. Wszystko smakowało wyśmienicie. Czas upływał bardzo przyjemnie i zanim się obejrzeliśmy zaczęło się ściemniać. Powolutku nadchodził koniec naszego spotkania. Oczywiście wszyscy razem posprzątaliśmy po naszej biesiadzie. Podziękowaliśmy za gościnę i spacerkiem wróciliśmy do domu. W drodze powrotnej Kajtek zapytał czy też mógłby dostać przy jakiejś okazji grę Kapsle Skaczące. Naturalnie obiecałem wnuczkowi, że w poniedziałek razem wybierzemy się do sklepu z zabawkami i ją kupimy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz