Ostatnią sobotę spędziliśmy z naszymi znajomymi na ich
działeczce. Wspólne spotkanie planowaliśmy od kilku dni, bacznie obserwując
prognozy pogody. Istniało duże prawdopodobieństwo, że koniec tygodnia będzie burzliwy, choć
bardzo gorący. Ostateczną decyzję i zakupy zostawiliśmy na ostatni moment. Z
samego rana w sobotę wyszedłem na balkon i spojrzałem w niebo. Było
bezchmurne. Ucieszyłem się niezmiernie.
Można było przygotowywać się do wspólnego biesiadowania. Nasze menu i podział obowiązków dziewczyny
zaplanowały już dużo wcześniej. Pozostawało więc zaopatrzenie się w niezbędne produkty. Pojechałem więc z małżonką
na zakupy. Po przyjeździe do domu gospodyni zajęła się stroną kulinarną,
a ja postanowiłem pomóc Tadeuszowi przygotować działeczkę. Dzień był tak piękny,
że szkoda mi było czasu na spędzenie go w domu. Zabrałem ze sobą wnuka.
Obiecywałem mu to od dawna. Gdy dojechaliśmy na działkę, okazało się , że na
sąsiedniej posesji bawi się dwójka urwisów w wieku zbliżonym do naszego Kajtka.
Bardzo szybko się ze sobą zaprzyjaźnili . Tadeusz rozłożył na trawie ogromny
koc piknikowy dla dzieciaków, by mogły się bawić. Mały sąsiad przyniósł ze sobą grę Kapsle
skaczące firmy Trefl i dzieci pochłonęła zabawa. Niebawem pojechałem po nasze
gospodynie . Małżonka ku mojej uciesze upiekła mój ulubiony placek z
rabarbarem. Nadszedł wreszcie długo oczekiwany moment. Zasiedliśmy do stołu i
czekaliśmy na grillowane dania, nad którymi pieczę sprawował oczywiście
Tadeusz. Słoneczko przyjemnie grzało, a wnuczek bawił się cichutko z sąsiadami.
Delektowałem się piękną pogodą, choć coraz bardziej dokuczał mi głód. W końcu
od samego ranka nic nie miałem w ustach. Gdy na stół trafiły pierwsze dania z
grilla, byłem uratowany. Wszystko smakowało wyśmienicie. Czas upływał bardzo
przyjemnie i zanim się obejrzeliśmy zaczęło się ściemniać. Powolutku nadchodził
koniec naszego spotkania. Oczywiście wszyscy razem posprzątaliśmy po naszej
biesiadzie. Podziękowaliśmy za gościnę i spacerkiem wróciliśmy do domu. W
drodze powrotnej Kajtek zapytał czy też mógłby dostać przy jakiejś okazji grę
Kapsle Skaczące. Naturalnie obiecałem wnuczkowi, że w poniedziałek razem
wybierzemy się do sklepu z zabawkami i ją kupimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz