piątek, 23 czerwca 2017

Wyskokowa wycieczka


W ubiegłym tygodniu wybraliśmy się z naszymi znajomymi i ich pięcioletnim synem Dawidem  do stolicy. Nasze dzieciaki nie mogły doczekać się tej wycieczki. Planowaliśmy ją od kilku tygodni. Zawsze jednak komuś cos wyskoczyło i znów musieliśmy ją przełożyć. Tym razem jednak wszystko wskazywało na to, że wreszcie dojdzie ona do skutku. Do stolicy mieliśmy prawie dwieście kilometrów, więc zapowiadał się długi dzień. Wstaliśmy skoro świt. Zapakowaliśmy niezbędny ekwipunek i wyruszyliśmy w drogę. Celem naszej podróży był jeden z największych parków trampolin. Nic więc dziwnego, że dzieciaki nie mogły się doczekać. Do Warszawy dotarliśmy jeszcze przed południem, jednak dojazd do parku zajął nam kolejną godzinkę. W końcu mogliśmy rozprostować nogi. Zakupiliśmy bilety i skarpetki antypoślizgowe i mogliśmy oddać się zabawie. Jednak zanim ogarnęło nas wyskokowe szaleństwo, obowiązkowo każda osoba skacząca musiała przejść piętnastominutową rozgrzewkę. Dzieciaki były przeszczęśliwe, nam po chwili zaczęło brakować tchu. Na całe szczęścia można było odetchnąć na leżakach i obserwować wychowanków z pozycji leżącej.  Po godzinie zabawy dzieci były calutkie mokre. Powolutku szykowaliśmy się do wyjścia . Po opuszczeniu budynku, ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że tuż obok ogromnego parkingu, odbywa się festyn dla dzieci. Oczywiście nie mogło nas tam nie być. Organizowano przeróżne konkursy, w których można było zdobyć atrakcyjne nagrody. Do jednego z nich zgłosiła się nasza Natalka i zdobyła pierwsze miejsce oraz nagrodę w postaci gry „Chicken Bonanza”. Była przeszczęśliwa. Na ogromnym placu znajdowały się mini karuzele, zjeżdżalnie-dmuchańce, baseny z piłeczkami i mnóstwo stoisk ze smakołykami. Festyn pochłonął resztę naszych zasobów finansowych. Na całe szczęście powolutku zbliżał się wieczór, więc należało ruszać w drogę powrotną. Na miejsce dotarliśmy o w miarę przyzwoitej godzinie. Oczywiście dzieci postanowiły jeszcze zagrać w zdobyczną grę „Chicken Bonanza”. Rzeczywiście świetnie się przy niej bawiły i muszę stwierdzić, iż był to jeden z najlepiej i najciekawiej spędzonych dni z naszą rodzinką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz