Raz na pół roku w przedszkolu, w którym pracuję od ponad
dwudziestu lat jako pracownik gospodarczyk robimy spis i przegląd wszystkich
zabawek, gier edukacyjnych i pomocy dydaktycznych. Bardzo lubię swoją pracę i
nie wyobrażam sobie żadnej innej. W każdym razie taka inwentaryzacja może trwać
nawet kilka dni. Codziennie spisuję stan tych rzeczy w innej sali. Po zakończeniu pracy
przygotowuję raport i przedkładam go pani dyrektor, która po dokonaniu analizy i konsultacji z
pozostałym gronem pedagogicznym podejmuje decyzję o zakupie dodatkowych zabawek
bądź pomocy, w
zależności od potrzeby. Tym razem inwentaryzację udało mi się przeprowadzić w
trzy dni. Był to mój nowy rekord. Szybciutko sporządziłem raport i
przedstawiłem go szefowej. Okazało się, że braków wcale nie jest tak dużo , jak
zazwyczaj. Podjęta została decyzja o zakupie nowych klocków do każdej sali i
zestawów kuchennych dla dziewczynek. Dostałem zlecenie , by zorientować się w
hurtowni z zabawkami, z którą mamy podpisaną umowę o dostępnych produktach i ich cenach. Wybór
padł na zestawy klocków zupełnie nowego producenta oraz Kuchenkę Helenki firmy
Trefl, która została wykonana z jasnego, naturalnego drewna, pomalowanego
nietoksycznymi farbami. Oczywiście wszystkie te zabawki, zarówno klocki , jak i
zestaw kuchenny posiadały odpowiednie atesty.
Złożyliśmy zamówienie i już za kilka dni dzieci mogły cieszyć się
zupełnie nowymi i fantastycznymi nowościami. Towar dostarczono dość późno, bo
po godzinie piętnastej. Osobiście byłem z tego bardzo zadowolony, gdyż była to
pora, kiedy dzieciaczki opuszczały przedszkole i udawały się do swoich domów.
Tego dnia postanowiłem zostać po godzinach, by w ciszy i spokoju rozpakować
dostawę i rozmieści nowe zabawki we wszystkich salach. Wystarczyły mi dwie
godzinki, by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Następnego dnia z samego rana zrobiłem
obchód po salach, by sprawdzić reakcję dzieci na nowości. Najbardziej cieszyły
się dziewczynki z Kuchenki
Helenki. To był prawdziwy hit. Zestawy kuchenne cieszyły się ogromną
popularnością, nawet niektórzy chłopcy włączali się do zabawy. Lubiłem te
momenty, gdy można było obserwować roześmiane buzie maluchów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz