Ostatni tydzień upłynął pod znakiem jesiennych porządków, do
których zagoniła mnie oczywiście moja żona. O wiosennych porządkach słyszałem
,ale żeby przed każdą rozpoczynającą się porą roku robić w domu tygodniową
rewolucję ? Do takich rzeczy zdolna jest tylko moja Zośka. Zazwyczaj udaje mi
się przewidzieć ten kataklizm . Wtedy dzwonię do swojego najlepszego kumpla i
wyjeżdżamy na kilka dni na Mazury. Oboje uwielbiamy wędkować. Tym razem jednak
przeoczyłem pewne oznaki nadchodzącej burzy. W ubiegła sobotę po śniadaniu
zapytałem żonę, czy wybieramy się jak zwykle na zakupy. W odpowiedzi Zośka
wręczyła mi z uśmiechem środki czystości i szczotkę. Wskazała na część domu, od
której mieliśmy rozpocząć rewolucję. Na pierwszy ogień poszedł strych.
Właściwie było to najciekawsze miejsce w naszym mieszkaniu. Miałem nadzieję odnaleźć
tam jakiś dawno zapomniany sprzęt do wędkowania. Otworzyłem starą szafę i
zacząłem wyciągać z niej wszystkie szpargały. Nagle dostrzegłem małe
pudełeczko. Były to ulubione puzzle mojej córki „Kąpiel Prosiaczka”. Maja od
najmłodszych lat uwielbiała przygody Kubusia Puchatka. Miała kilkadziesiąt
książeczek opowiadających o przygodach misia o bardzo małym rozumku i jego
przyjaciół, pluszaki no i te puzzle. Bardzo lubiła je układać. Zazwyczaj po
niedzielnej kąpieli przypominała sobie o swojej układance. Do „Kąpieli
Prosiaczka” siadaliśmy we dwoje. Znaliśmy już na pamięć każdy element puzzli,
ale nie to było najważniejsze. Magiczne były te wieczory, gdy mogliśmy ze sobą
spędzić troszkę czasu. Zazwyczaj w tygodniu nigdy nie było czasu na takie
przyjemności, ale niedziela była dniem wyjątkowym, spokojnym i szczęśliwym.
Wtedy czuliśmy, że tworzymy kochającą się rodzinę. Właściwie można powiedzieć,
że to magiczne pudełeczko „Kąpiel Prosiaczka” sprawiało, że zbieraliśmy się
wszyscy w naszym salonie. Ucieszyłem się, gdy znalazłem je na strychu.
Przywołało wiele wspaniałych wspomnień. Pomyślałem, że strych to nie jest
najlepsze miejsce na taką pamiątkę. Ukradkiem wymknąłem się z domu i pojechałem
w odwiedziny do mojej córki, by pokazać jej moją znajdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz