środa, 16 września 2015

Spotkanie po latach


Podczas ostatniego spotkania naszej starej paczki wspominaliśmy stare, dawne czasy naszego dzieciństwa. Olgierd przyniósł ze sobą grę planszową „5 sekund”. Postanowiliśmy rozegrać małą partyjkę, słuchając starych kawałków Dżemu, Perfectu czy Lady Pank. Mam wielu znajomych, którzy faktycznie z pasją grają  w gry planszowe regularnie i mieliby więcej i mądrzej do powiedzenia niż ja - ale renesans gier planszowych jest faktem. I warto sobie przypomnieć o tej rozrywce, którą przecież doskonale znamy z czasów naszego dzieciństwa. Ach, te wszystkie wyjazdy na kolonie, podczas których przez dwa tygodnie lało, więc gierki na zmianę z karcioszkami pozwalały nie umrzeć          z nudów. W czasach gdy nawet podczas spotkań towarzyskich każdy siedzi         z nosem w swoim smartfonie, sprawdzając co się dzieje na Facebooku,  jak notowania na giełdzie , gry planszowe pozwalają zintegrować towarzystwo         i sprawić by wszyscy się bawili. Przy grach planszowych, takich jak 5 sekund, są śmiechy, emocje       i wspólna zabawa - rzecz nie do przecenienia. Warto spróbować zwłaszcza, że     w wielu miastach funkcjonują wypożyczalnie planszówek, więc nie trzeba zaczynać od dużych nakładów finansowych, by przetestować jakąś grę. Po zakończonej partyjce postanowiliśmy przeczesać moją piwnicę. Byłem pewien, że z pewnością znajdziemy jakieś starsze planszówki. Piwnica była bardzo zagracona, aż wstyd się przyznać, a do tego z miesiąc temu wysiadła żarówka. Każdy z nas  chwycił za swoje smartfony i nastała światłość w starej piwnicy. Poszukiwania trwały niemalże półtorej godziny, ale się opłacały. W starym pudle po telewizorze znaleźliśmy masę planszówek, poczynając od Monopoly, Grzybobranie, Tetris, Wyścig Szczurów i wiele innych. Były wprawdzie podniszczone, ale w większości kompletne. Rozegraliśmy jeszcze małą partyjkę Grzybobrania i umówiliśmy się na kolejny wieczór planszówek.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz