Podczas ostatniego
spotkania naszej starej paczki wspominaliśmy stare, dawne czasy naszego
dzieciństwa. Olgierd przyniósł ze sobą grę planszową „5 sekund”. Postanowiliśmy
rozegrać małą partyjkę, słuchając starych kawałków Dżemu, Perfectu czy Lady
Pank. Mam wielu znajomych, którzy faktycznie z pasją grają w gry planszowe regularnie i mieliby więcej i
mądrzej do powiedzenia niż ja - ale renesans gier planszowych jest faktem. I
warto sobie przypomnieć o tej rozrywce, którą przecież doskonale znamy z czasów
naszego dzieciństwa. Ach, te wszystkie wyjazdy na kolonie, podczas których
przez dwa tygodnie lało, więc gierki na zmianę z karcioszkami pozwalały nie
umrzeć z nudów. W czasach gdy nawet podczas spotkań towarzyskich każdy
siedzi z nosem w swoim
smartfonie, sprawdzając co się dzieje na Facebooku, jak notowania na giełdzie , gry planszowe
pozwalają zintegrować towarzystwo i sprawić by wszyscy się bawili. Przy
grach planszowych, takich jak 5 sekund, są śmiechy, emocje i wspólna zabawa - rzecz nie do
przecenienia. Warto spróbować zwłaszcza, że w wielu miastach funkcjonują wypożyczalnie
planszówek, więc nie trzeba zaczynać od dużych nakładów finansowych, by
przetestować jakąś grę. Po zakończonej partyjce postanowiliśmy przeczesać moją
piwnicę. Byłem pewien, że z pewnością znajdziemy jakieś starsze planszówki.
Piwnica była bardzo zagracona, aż wstyd się przyznać, a do tego z miesiąc temu
wysiadła żarówka. Każdy z nas chwycił za
swoje smartfony i nastała światłość w starej piwnicy. Poszukiwania trwały
niemalże półtorej godziny, ale się opłacały. W starym pudle po telewizorze
znaleźliśmy masę planszówek, poczynając od Monopoly, Grzybobranie, Tetris,
Wyścig Szczurów i wiele innych. Były wprawdzie podniszczone, ale w większości
kompletne. Rozegraliśmy jeszcze małą partyjkę Grzybobrania i umówiliśmy się na
kolejny wieczór planszówek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz