poniedziałek, 7 września 2015

Wieczorki integracyjne


ygodnie temu wróciłem z pobytu w sanatorium. Był to mój trzeci tego typu turnus rehabilitacyjny. Tym razem, ku mojej uciesze wysłano mnie do malowniczej Wisły. Ośrodek, w którym spędziłem rewelacyjne trzy tygodnie był wyjątkowo komfortowy. Grupa, do której dobiłem była mocno zróżnicowana wiekowo, ale bardzo wesoła. Poza codziennymi zabiegami rehabilitacyjnymi         i drobnymi wędrówkami po szlakach górskich organizowaliśmy sobie wieczorki integracyjne.  Któregoś dnia jeden z naszych pensjonariuszy przyniósł grę towarzyską, żeby urozmaicić nasze spotkania. Była to gra o nazwie „ 5 sekund ”. Okazała się wspaniałą rozrywką. Jak sama nazwa wskazuje była to gra szybka       i dynamiczna , przeznaczona zarówno dla młodszych jak i starszych osób. Zasady były bardzo proste. Każdy gracz w swojej kolejce musiał wymienić jakieś trzy rzeczy, zgodnie z treścią zadania na wylosowanej karcie w ściśle określonym czasie 5 sekund. Tematyka zadań była bardzo szeroka o różnym stopniu trudności. Ja na przykład w pierwszej kolejce miałem zabójcze zadanie wymienić trzy nazwy londyńskiej stacji metra, ale w kolejnej zadanie było banalne, bo musiałem podać trzy męskie imiona rozpoczynające się na literę M. Kart z zadaniami było ponad siedemset, więc szansa powtórzenie była wręcz niemożliwa. Gra „ 5 sekund” dostarczyła nam wiele wyśmienitej zabawy. Najlepszy w grze był element zaskoczenia, gdyż gracz nigdy do końca nie wiedział co go zaraz będzie czekać, no i oczywiście wyraz jego twarzy, gdy trzeba było szybko zebrać myśli, żeby nie przekroczyć limitu czasu. Do jego odmierzania  służył przyrząd działający na zasadzie klepsydry. Najlepszy               w zdobywaniu punktów i posiadający największą wszechstronną wiedzę był pan Jan z Wrocławia. Rzadko zdarzało się, by nie potrafił udzielić odpowiedzi              i pomimo swego  sędziwego wieku był nad wyraz błyskotliwy. Tylko pozazdrościć takiego tęgiego umysłu. Przez cały pobyt w sanatorium próbowaliśmy z resztą naszej grupy dowiedzieć się, czym zawodowo zajmował się nasz zwycięzca. Niestety do samego końca nie zdradził nam swojej tajemnicy. Z sanatorium wróciłem wypoczęty, zapewne dzięki ćwiczeniom zarówno ciała jak i umysłu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz