Święta Bożego Narodzenia to dla mnie czas wyjątkowy, czas
radości i wybaczania. Najbardziej jednak lubię panującą na każdym kroku wszechogarniającą
radość i spotkania z rodziną. Rzadko bowiem kiedy mamy okazję spotkać się w tak
dużym gronie. Dużą frajdę sprawia kupowanie prezentów najbliższym, zwłaszcza
najmłodszym członkom naszej rodziny, Igorkowi i Amelce. Dzieciaki co roku piszą
listy do Świętego Mikołaja, które lądują na parapecie , w oczekiwaniu, aż
sędziwy dziadek je stamtąd zabierze. Wieczorem, gdy tylko maluchy pójdą spać
rodzice po cichutku zakradają się do dziecięcego pokoju i zabierają tajną listę
wymarzonych upominków. Taki liścik pod nieobecność dzieciaków trafia pod obrady i my dorośli wspólnie podejmujemy
decyzję, co i kto ma kupić najmłodszym. Bardzo lubię te chwile. Liściki co roku
odkładam do swojej tajemniczej skrytki, by w przyszłości pokazać je dorosłym
już wnukom. Z racji tego ,że mnie jako mężczyźnie łatwiej jest odnaleźć się w
zabawkach przeznaczonych dla chłopców, mi
zawsze przypada kupno prezentu dla Igorka. Jego tegoroczny list do Świętego Mikołaja zawierał kilka ciekawych pozycji. Wybrałem
jedna z nich, która choć jeszcze za bardzo nie wiedziałem co to jest, wydała mi się ciekawa . Była to gra planszowa
firmy Trefl „ 5 sekund Junior”. Po dość burzliwym spotkaniu należało rozejrzeć
się po miejscowych sklepach z zabawkami w poszukiwaniu gry. Jak się okazało
kupno tego prezentu wcale nie było taką
łatwą sprawą. Widocznie, jako nowość, gra rozchodziła się jak świeże bułeczki.
Gdziekolwiek nie wszedłem zawsze padała ta sama odpowiedz, że owszem była, ale
już się sprzedała. Kilka dni biegania po zatłoczonych sklepach totalnie mnie
wykończyło. Poprosiłem więc młodszego sąsiada o pomoc. Z tego co słyszałem często dokonywał zakupów w internecie . Rzeczywiście to był strzał w dziesiątkę.
Bez trudu udało się nam znaleźć odpowiednią aukcję z grą „ 5 sekund junior” za
atrakcyjną cenę, nawet wliczając w to koszty przesyłki. Po kilku dniach prezent
dla Igorka czekał na pierwszą wigilijną gwiazdkę pod naszą choinką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz